KoNiEcZnIe NiEcH ZaJrZĄ TaM gŁóWnIe DzIeWcZyNy !!

Polecam szczególnie dziewczynom ;) :

www.cud.piszecomysle.pl

WIĘCEJ

Ojeeeeejejejejjj…..wiecie ?

 

Ta „MIŁOŚĆ” …. to NA SERIO potrafi….i to BEZBŁĘDNIE…”ogłupić” J
Ponieważ chciałabym tą „tezę” skrupulatnie Wam uargumentować, pokazać, że n i e jest to ż a d e n   wymysł… to podam Wam taki jeden(drobny :P) przykład :

Na przykład taka j a ….. Wiecie, przez całą sztukę zwaną życiem grałam zgodnie ze scenariuszem, nie robiłam…ba! nawet nie pomyślałam ani razu, by pozwolić losowi, by poniósł mnie „w dowolny sposób”….  A tutaj teraz… taka OGROMNA (g e n e r a l n a) odmiana/przemiana – zawsze taka grzeczniutka, postępująca zgodnie z zasadami zdrowego rozsądku, Karolinka…najpierw narzekała(„płakała” )ze względu na „brak chłopaka”…. rzuciła się w toń sympatii… która po chwili zamieniła się ..w wir… miłości :}
Naprawdę…ja z u p e ł n i e  sama siebie nie poznaję, a na dodatek wszyscy na około – osoby, którym o Kamilu (o tym chłopaku) powiedziałam- mi „Go” totalnie odradzają, mówiąc, iż to NA PEWNO jakiś zboczeniec / „idiota” LUB ”debil”, który chce mnie wykorzystać….(czyt. „przelecieć”)…. to ja…pomimo faktu, iż jeszcze z nim (nawet) przez telefon nie rozmawiałam (a więc, co z tego wynika, nie widzieliśmy się na żywo), widziałam TYLKO Jego fotkę….to… pierwszy raz w życiu…. pokochałam kogoś (a przynajmniej tak mi się wydaje ;) ) za – tak, jak przez całe życie  utrzymuję – charakter, sposób bycia …… No owszem, możecie tu pomyśleć „ale co ona go zna z charakteru ?” – to ja Wam już mówię =]

My się, tak ogólnie, znamy z… gg (gadu gadu) , a tak dokładniej… poznała nas taka Monika (którą gorąco pozdrawiam :*) , która – od dzieciństwa – jest przyjaciółką Kamila, a jak dla mnie – jest świeżo co upieczoną psiapsiółką.  Pewnego dnia nas postanowiła poznać (Jemu podała mój, a mi – Jego nr gg), zamieniliśmy przysłowiowe „dwa – trzy zdanka” i… tak to się zaczęło J
Potem nastąpiła dłuuuuuższa przerwa – przestałyśmy na pewien czas pisywać z Monią, to i – siłą rzeczy – rozmowy z Kamilem się skończyły… Jednak jak potem znowu zaczęłyśmy swoje „gawędzenie”, Ona stwierdziła, iż musi odnowić moje z Kamilem kontakty, gdyż On caaaały czas o „swojej Niuni” opowiada (czyli, jak się za moment okazało, o mnie )….minął jakiś tam czas….i od słowa do słowa…wyznał mi miłość….jednak nie tak od razu dane Mu było usłyszeć ode mnie  te ważne słowa –  „kocham Cię”….dla mnie to takie  proste do stwierdzenia….taka „oczywista oczywistość” to to nie była….
Nad moim serduszkiem górę wziął rozumek – „zaraz, zaraz, Karol – ledwo co znasz tego  chłopaka, na oczy go nie widziałaś – poczekaj, spokojnie, zastanów się najpierw, nim to powiesz i będzie już za późno na odwet..” ß tego typu myśli krążyły mi po głowie…. bo wiecie – moje „pełne reguł” życie nie dopuszczało takiej „opcji”, by poznać chłopaka przez internet i jeszcze nie daj Boże się w nim zakochać…!
Powiedziałam Mu więc wprost, że z mojej strony…tak szybciutko to tego nie usłyszy, gdyż ja potrzebuję „nieco” czasu….bym „była w stanie” tak stwierdzić…..On na to, że ok, rozumie….i tak..od słowa do słowa…doszłam do wniosku, że…. Miłość ma kiepskiego okulistę – ślepa jak nic…i ja Go….”pokochałam”…..

To znaczy OK, do tej pory jeszcze się zastanawiam (ale tylko czasami, już coraz to rzadziej ! ), czy ja Go aby na va banque kocham, czy może.. ja to sobie wmówiłam….. Jednak takie „dywagacje”, ”wojny” pomiędzy rozumem a serduchem, kończą się stwierdzeniem „Nie,nie – ja Go KOCHAM i kropka” J
Mogłabym..ewentualnie….tylko jeszcze dodać..powiedzieć Wam ten „szczególik”, iż On – tak jak i ta Monika – jest z Wrocławia , jest ratownikiem medycznym   =]

Ale…wystarczy…koniec tego..”dobrego”… ;P  Powiem tyle…że mile widziane są(będą) Wasze opinie… komentarze….. Jednak ja do niczego NIE ZMUSZAM ;)

Buziaaaaaki :*

WIĘCEJ