…:: ***** ::….. <— C.D.

Wiecie, właśnie byłam na spacerku z psinką i…. tak przyszła mi pewna myśl do głowy, a mianowicie taka, iż mój poprzedni „wpis” mogliBYście/mogliście zrozumieć(odebrać), że tyczy się on tylko  takiej „damsko – męskiej” miłości… ale taki sposób „rozumowania” jest błędny, gdyż wcale nie miałam na myśli t y l k o  takiego „rodzaju” miłości. Owszem – w największej mierze o takiej właśnie ta notka opowiadała, jednak „miłość” potocznie zwana „przyjaźnią” również była tematem poprzedniczki(poprzedniej notki) !!
Powiem więcej – „miłość=przyjaźń” była… równoznacznie g ł ó w n y m temaem …..

WIĘCEJ

……:: * * * * * * ::…….

<Na wstępie(może)zaznaczę – LOJALNIE - że… tej notki nie musi każdy rozumieć / podzielać / kiedykolwiek coś takiego przeżyć(czuć) w życiu … !! >

 

Okropne, kiedy…OWSZEM, z tej jednej – niezbyt lubianej ;) – strony rozum, otoczenie, podpowiada „NIE”, jednak ta druga – lubiana ^^ – strona, a więc własne serduszko (wręcz)krzyczy „TAK”…..
….i nie wiadomo, a przynajmniej JA nie mam (ani bladego ani nawet zielonego) pojęcia, co zrobić, jak się zachować w takim momencie….. doskonale wiem, że… moje serduszko „rozpaczliwie” woła o – w pewnym sensie – „pomstę do nieba”….ale za to ten niesforny głos wewnętrzny przekrzykuje te pojękiwania, twierdząc :UWAŻAJ !!(…)” <nie chcę ujawniać wszystkich szczegółów…to zbyt boli..>

Jeszcze….niedawno(i to bardzo niedawno) dołączył się chórek, ‚śpiewający’,że….”a może to już niepotrzebny >żal<? może…daremne to uczucie…a może…serduszko już „bezzwrotnie” zakochane…”     – i TO jest najgorsze…!!

Tak więc widzicie – oprócz problemów typu „poruszanie się”, a więc w sferze RUCHOWEJ, cierpi i moje serduszko….   uhh…taka to już ze mnie….niepoprawna – i jak się szczególnie ostatnio okazało, NAIWNA – romantyczka….. :((

WIĘCEJ

yyyyyy….”ważne” przemyślenia ??……

Witajcie
Dawno nie pisałam, bo i nie miałam o czym, jednak teraz…po „postanowieniu” powrotu do prawdziwego sensu stworzenia tego bloga, mam pewną myśl, którą chciałabym się z Wami podzielić….:

Co prawda nie wiem,jak Wy, gdyż i przypuszczam – w tej „kwestii” – swój indywidualizm…ale….powiedzcie(bardzo możliwe,że po prostu ‚uświadomcie’), czy naprawdę dzisiaj…stało się/jest już to taką „normalką”…..nie tyle,że takie wprost nabijanie się, ale i jednoczesne wrabianie/wciskanie kitów, czyli jednym słowem wykorzystywanie czyjejś…naiwności – a zarazem i (w pewnym stopniu/sensie) niepełnosprawności….w… – najczęściej -bliżej nieokreślonym celu ??

To znaczy…spokojnie, ja wiem, naprawdę doskonale zdaję sobie sprawę, iż nieco (mogłam to zrobić, ale i zrobiłam) wypadłam z tego…że tak „to” nazwę „światka towarzyskiego”.Tak więc nie zdziwię się jakoś mocno, gdy powiecie, że „owszem, to normalka” ( co ja wygaduje ?! to OCZYWISTE, że się  t o t a l n i e zdziwię, bo to nie jest – przynajmniej tak po „mojemu” żadna „normalka”!!)

To moje „wylecenie z obiegu” jest powodem, dla którego zadaję Wam  „tego typu” pytanie, a poza tym – powrót do „prawowitego” sensu prowadzenia tego bloga ;)
Prosiłabym – całkiem baardzo – o jakąś(najlepiej szczerą)odpowiedź…albo i nawet lepiej – jakieś odpowiedzi ;*

WIĘCEJ

Ojć… w tym wszystkim zapomniałabym ;)

Hej, hej ;-)

Z tego wszystkiego o mały włos bym zapomniała… poinformować wszystkich, że …
od dziś N I E   MAM   GG :]

WIĘCEJ