Z „tych” emocji….zapomniałam ‚czegoś’…a raczej ‚o czymś’ napisać…. :]

Wiecie..Co prawda NIKT mi tego nie powiedział, a więc takiej 100 %owej pewności „na to” nie mam, jednak….. Odnoszę,,,nieodparte wrażenie, iż tym razem (w tej magcznej bańce ce mydlanej”),,,,ta dwójka ludzi (choć jeżeli nie jest to prawdą – oni poczują się…urażeni,to…..cały płonący stos jest mój ;]) … moja niepełnosprawność(mówię tu ę tu chociażby o tym,że….np. wolniej myślę) została…perfidnie(wręcz..)w  y k o r z y s t a n a   :(

WIĘCEJ

Marzenia……dobra rzecz i waarto ją mieć, no tak?…..

Wiecie co….Powiedzieć – o mnie – że jestem ( wewnętrznie..uczuciowo ) podłamana – za mało,ZDECYDOWANIE za mało !!

Uhh…..powiem….a wręcz poskarżę się Wam (czasem tego potrzebuję ;P), że….szanowny Pan ‚L o s’ jest…akurat dla mnie…bardzo,ale to bardzo – bardzo….ojć, po prostu chcąc uogólnić, a nie być nazbyt brutalną : STRASZNIE / POTWORNIE nie fair …!!
Wpierw „zaserwowano” mi – jakby „na przystawkę” chyba – drzewko…..o samym-w sobie-4-miesięcznym spaniu nie wspomnę….potraktujmy to jako taką…”zupę” (przyrównując postępowanie losu w stosunku do mnie z obiadek…..dosyć dłuuuga (i jednocześnie „rozbudowana”) rehabilitacja + pobyt w szpitalu….uznam to za danie główne….ALE……
Tak, jak – niemlże – zawsze cieszę się na deserek, tak….tymrazem / ten deserek nie jest tym, co Motylki lubią najbardziej……

Gdyż….(a nie, tak się zdania nie zaczyna !)…..Spójrzcie (przeczytajcie:P) tylko……: Tak śliicznie  pewna byłam,się zapowiadało, wszystko wydawało się takie fantastyczne…tak cudne, że aż a ‚ realne…… przekonana, ba!(wręcz) pewna byłam, że „tym razem”(w tym momencie) moje życie się odmieni, zamieni w…bajkę !! Już zaczęłam – nawet – w głowie snuć piękne plany o swej przyszłości….powiem więcej – zaczęłam kombinować, jakby to było / wyglądało, gdybym przeprowadziła się do Wrocławia … !!

Ale…..

…..wiem, teraz doskonale o tym wiem, że moje życie pozostanie takim (całkiem szarym..), jakim jest… Moja „wielka miłość”…została spisana…”na straty” – kontakt się urwał,moje „kochane Maleństwo”(jak Go nazwałam) się do mnie nie odzywa…..a moja – no przez internet, internet może,ale…prawdziwa i kropka! – „psiapsióła”…też zerwała ze mną jakikolwiek kontakt…….
I bądź tu, człowieku, optymistycznie(i pozytywnie) nastawiony do życia…..
JAK ?        :((

Wię cwłaśnie…dlatego….dałam taki tytuł tej notki, jaki widzicie…tak baaaaardzo chciałam…ja wręcz PRAGNĘŁAM tej przyjaźni, miłości…..a „pewna” dwójka ludzi… wykorzystała to…”podpasował im – dodatkowo..! – fakt, że ja… taka naiwna jestem…i…najpierw mnie…..”oczarowali”, a później…..”trysnęli”(albo i mów się „p rysnęli”) jak czarodziejska bańka mydlana…. :(( Podsumowując…..ta – jakby nie patrzeć – „wirtualna” przyjaźn, a zarazem ta (wręcz) „idealna” przyjaźń…NADAL pozostaje marzeniem…..(w końcu „ideały” nie istnieją..?…), a to uczucie….ta….przeurocza miłość……”NO – OFFICIAL” = (JAK TO UJMUJE MOJA BABCIA)”MIŁOŚĆ NA LIŚCIE OCZEKUJĄCYCH”…. ;((

 

WIĘCEJ