…wYsTaRcZy TeJ cIsZy… ;)

Hej, hej – zarówno tym „regularnie tu zaglądającym”, jak i tym „świeżym / okazyjnym czytelnikom”  ;-)

Wiecie ? Nie powiem, przyznam się tak bez bicia, już – i to chyba nie raz – byłoby o czym napisać, ale… czas…a raczej jego BRAK. Zrozumcie..a przynajmniej spróbujcie  :] ( Ja w Was wierzę – ciutek się wysilić i się uda ^^ )

Wiecie, mój świat..moje życie…ojj…tak, nie stoi w miejscu, jakby „kręci się”, zmienia…bez ustanku :] Wiecie, ja i bym Wam na bieżąco zdawała relacje, ale… jakoś tak czasu mi brak…no jakoś wszystko jest nie tak !!

(Jeeejciu, nawet nie czuję, jak ja rymuję ^^  Tylko żeby mi nie było – to nie był zamierzony ruch !! )

 

Wiecie, mogłabym Wam się – nieco – rozpisać na temat…własnych studiów, ale… jakoś tak nie przypuszczam, aby spotkało to się z Waszą wielką aprobatą…(o ile to dobre słowo ;p ) ………….
……
Ahaś, mam ^^ Wiem, to może wydać się takim…błahym / próżnym tematem, ale.. jakoś nic innego – co się ostatnio w moim życiu wydarza – mi do glowy nie przychodzi :-]

Wiecie, jestem obecnie…..(niemalże „zagorzałą” ^^) SINGIELKĄ…. Nie,nie, oczywiście nie mogę stwierdzić, że w życiu nie zaznałam….”miłości” (a przynajmniej uczucia na jej wzór/podobieństwo :] ), bo i, owszem, takie…”miłostki”…(szkolne)…się i miewało, a i chłopaka(-ów) posiadało :] Jednak…takiego….(„prawdziwego”) faceta to ja….. w życiu – czy tym „przed” czy też „po” -wypadkowym – NIE MIAŁAM….

…i nie powiem, bym się…..z tym jakoś rewelacyjnie czuła……bo i co to to – na pewno – NIE… :]
Ale…nieee, nie – nie przepłakuję każdej nocki, nie rozpaczam po kątach….daaajcie spokój:-)

Ahh, przypomniał mi się – właśnie – mój…kolejny (że tak to nazwę/ujmę) „wyczyn” …^^
Wiecie, dwa razy = 2 dni pod rząd…przewróciłam się na schodach ^^ Jeednaakk…haha :p W każdy dzień I N A C Z E J ^^ : Jednego dnia – wchodząc na te schody (na dwóch pierwszych – od dołu licząc), a kolejnego dzionka – schodząc (sprawa ‚rozegrała się’ na dwóch pierwszych – od góry licząc) ^^
Nie powiem, ukrywać nie widzę sensu – za tym pierwszym razem…obiłam – i to baaardzo poważnie – sobie (szczególnie)jedną(prawą) nogę, a tak dokładniej to łydkę <’przednią’ jej część>….i to jakoś tam idzie przeżyć …. za to tego drugiego dnia (w środę) sytuacja miała miejsce rano….gdy idąc w SAMYCH SKARPETKACH(no nie pomyślałam, że iść w nich po schodach to b.niebezpieczne wyzwanie)najnormalniej w świecie…o ile tak to można ująć….się…ześlizgnęłam ze schodów…upadłam naty…pupcię (a przy tym i ‚poszkodowałam’ plecy)….no i ten mój wyczyn…zakończył się wpierw popołudniem (od tej 13 do mniej więcej 18:30) w szpitalu= oczekiwaniu na chirurga…..ten skierował na prześwietlenie..obejrzał je, wypisał mi skierowanie do  kolejnego szpitala (zapisując na tymże skierowaniu ‚prawdopodobne złamanie kości krzyżowej’), tym razem na wizytę
u ortopedy….(w tymże szpitalu a i owszem, chirurgia była, ale ortopedii – BRAK..)a ten dał skierowanie (cóż, czytajcie między wierszami „do następnego szpitaka”^^) na tomografię…..<daleka=długa droga, no nie??^^>
Spokojnie, spokojnie – na tym się moje „bieganie po szpitalach” zakończyło…..O ile żadnego >podzdarzenia< nie pominęłam ^^Także widzicie – podziało się u mnie….no
w końcu co ??

„WESOŁE JEST ŻYCIE KAROLKA…HA-HA” ^^

WIĘCEJ

Nie dajcie się wrobić „NA WNUCZKA” / „NA POLICJANTA” czy też „NA WYJĄTKOWĄ OKAZJĘ”

Cześć,

postanowiłam poruszyć  – jakże ‚gorący’ ostatnimi czasy – temat :] Mianowicie przedstawić Wam trzy najczęściej używane przez bandziorów metody działania:

„NA WNUCZKA” :
Jest do Was telefon i okazuje się, że to dzwoni do Was „brat siostry męża babci Krystyny” i potrzebuje – i to natychmiast! – pieniędzy w kwocie takiej a takiej. Hola, hola ! Zastanówcie się momencik, że gdyby to rzeczywiście była ta osoba, za którą się podała – oczywiście o ile w ogóle posiadacie babcię Krystynę i jej mąż miał brata – to ciekawe, skąd on/ona miałaby Wasz numer :]

„NA POLICJANTA”
Dzwoniący powiadamia Was, iż policja prowadzi tajną akcję – próbuje namierzyć gang oszustów – i musimy jej w tym pomóc (i – najczęściej – wpłacić tyle a tyle pieniędzy)…
PAMIĘTAJCIE !!
Policja N I G D Y n i e  p r o s i o przekazanie pieniędzy, a także N I G D Y  n i e  i n f o r m u j e  telefonicznie o przeprowadzanych działaniach..!

 

„NA WYJĄTKOWĄ OKAZJĘ”
Nasz rozmówca informuje nas o szansie dorobienia się ogromnych kokosów, jednak najpierw to trzeba wpłacić pewną – niedużą – sumkę pieniążków, by przykładowo opłacić adwokata. Po chwili dodaje, że wyśle po kasę anqjomego.
Nie no, moment, moment – nie bądźcie aż tacy głupi, by w takiej bajeczce dać wiarę..!
Żadnych pieniędzy nie przekazujemy, a najlepiej to – tylko na spokojnie – się rozłączamy.. ;)

WIĘCEJ

…ughhh…… no i…. „przeżywam”..mam poważny..problem…..pomoże mi ktoś?….

Witajcie….(zero uśmieszków, bo i mi nie do śmiechu teraz..)

Znacie tą moją „historię (związaną) z Wrocławiem”… Wydawałoby się…(bo i powinno tak być)że temat już daaaaawno dawno temu zakończony, kontakty urwane… No a właśnie…Wasz „inteligentny” Karolek chciał znów..na nowo ‚ zrujnować swoje ledwo co podreperowane życie….a właściwie to tę emocjonalną jego część……Niby w jaki sposób ?? A w „najbanalniejszy” by się mogło wydawać…..

Coś tam robiłam w łazience, kiedy nagle w radiu puścili „Księżniczkę” (Sylwii Grzeszczak), a to jest piosenka, która została – przeze mnie – przypisana…właśnie…”Maleństwu”…. to przy niej o Nim – zawsze wcześniej – myślałam, a nawet i jej tekst przypasował mi do tej „naszej” historyjki….

Łzy mi napłynęły do oczek, jakoś tak ciepluutko się w serduszku zrobiło…wspomnienia, cudownie złote myśli powróciły…co prawda zraz z nimi też i te bolesne wspomnienia….ale…myśli o (dawniej „moim”) Kamilu ‚górowały’ :] To, co teraz powiem, wydać Wam się może…nie tyle co głupie, ale niepoważnie beznadziejne…. Jednak cóż ja poradzę, że tak tż zrobiłam?….

Niewiele co się zastanawiając, wykorzystałam fakt, iż numer Moniki znam na pamięć, napisałam do Niej….(teraz wiem, to było najgłupsze posunięcie, jakie mogłam wykonać)…Nie, nie – to nie był jeden sms…zaczęłam z Nią dyskutować przez te smsy…mając ‚z tyłu głowy’ na uwadze groźbę, że gdybym kiedykolwiek wznowiła tą znajomość, to…zostanie mi zabrany telefon……To mnie jednak nie powstrzymało…..

Wiecie, doszło do tego, iż ‚zgadałyśmy’ się, że Kamil istnieje…co więcej, On o mnie ostatnio zaczął mówić….bo i Jemu na serio na mnie – podobno – zależało……A i ‚umówiłyśmy się’,
iż jutro do mnie zadzwoni, „bo dziś to jest w pracy”….

Oj owszem, najpierw sie i ucieszyłam, bo i nigdy z Nim nie gadałam, etc….- no wiecie, ja do Niego…nadal coś tam czuję, to nie było uczucie, które ot tak przyszło i po zerwaniu kontaktu po prostu sobie szybciutko poszło…o nieee…..

Ale wiecie, pomyślałam o tym wszystkim…..poważnie się nad tym zastanowiłam….i….”O nie, iedość, że jutro to mama jest ze mną mama – chyba cały – dzień, to kicha z tym dzwonieniem…a i jakby rodzice te ich numery na bilingu dojrzeli, to… jak nic mi telefon zabiorą….a i uświadomiłam sobie, czemu to ja ten kontakt zerwałam…..:

Gdyż Ona mnie perfidnie oszukała…Wykorzystała – tzn tak Jej się wydawało – fakt, iż ja niepełnosprawna jestem…może myślała,że skoro niepełnosprawna…to i się nie zorientuję?…A kto ją tam wie…!  Tak na dobrą sprawę….to …. właśnie Ona….’pogrzebała’ jakby moją znajomość z Maleństwem…w sensie z Kamilem..

 

I co ??
I – jakby -na własne życzenie zadałam sobie „trochę” bólu…bo i moje uczucia co do Niego…coś raczej tlą się..niczym mały płomyczek w ognisku…..

Powiedzcie…poradźcie…a nazywając rzeczy po imieniu: pomóżcie mi – cóż teraz mam zrobić ?? Jak ja powinnam postąpić…zachować się, jeśli….czego jestem niemal w 100 % pewna….On jest facetem…którego obdarzyłam( a i nie wiem, czy nadal przypadkiem nie darzę)tak silnym uczuciem, jak jeszcze żadnego innego faceta w życiu ?…..
Jednak tak z drugiej strony rzecz biorąc, ja nawet nie wiem, jak on „brzmi” (nie rozmawiałam z nim nigdy przez telefon)…jk wygląda….a i czy na va banque istnieje…. tak naprawdę…to ja już nawet nie wiem, czy ja sobie aby przypadkiem czegoś nie wmawiam….bo tak na dobrą sprawę, to jak narazie…zakochałam się w wyobrażeniu…..(bo i nigdy go na oczy nie widziałam / na uszy nie słyszałam)
Tak więc…kochani, ratunku… !!

WIĘCEJ

^^ Nie, nie – wy sobie nie myślcie,że…

…że albo w moim życiu albo nic takiego…albo że to nic nader ciekawego, co mogłabym Wam tu opisywać….! ;)

To nie tak, tylko raczej… A więc wlaśnie =] Sprawa wygląda następująco : bywa tak, że…
no rzeczywiście, nic takiego super-hiper ciekawego się mi  nie przydarzy….bądź owszem, może i zdarzy się coś, co i mogłabym tu opisać, jednak… niezzbyt wypada../ chciałabym się… tym dzielić ALBO TEŻ – n i e s t e t y – najnormalniej w świecie…zapominam :-(

Jednak… wczoraj wydarzyło się coś, o czym postanowiłam… chciałabym Wam napisać^^
Mianowicie wczoraj…o d z i w o (!!) wybrałam się….(uwaga, osoby o słabych sercach niech lepiej usiadą ;] )….na zakupy z… MOJĄ SIOSTRĄ !! Powaga :}}
Bylo na serio baaardzo faaajnie ^^ Co prawda zakupy te wyglądały tak, że… no niby razem poszłyśmy, tyle, że to ja robilam za taki chodzący „bankomat”…(:D)…ale tam ;)

A co tak poza tym ?

A „czekam” ja na studia magisterskie…i tyle w temacie edukacyjnym :]
Tak na poważie…rozważam, czy… zostać w tej swojej WSGE (‚zaliczyłam’ tam lektorat ) czy… powrócić na UW .. hmm…. coraz mniej czasu, króca bomba, no ale… :]

 

A jeśli chodzi o sprawy sercowe to….
Ehh, a jak myślicie ?? Przecież…jakby gdyby się i coś…cokolwiek zmieniło, to bym sie tym Wam pochwalila, no tak ?? ;p

WIĘCEJ

=)

Hej, hej ^^

Wiem, wiem – mam braki w pisaniu, ale….ekhem, ekhem – PO PIERWSZE:  ja tego bloga..tym razem..nie traktuje jako takiego dziennika, ale..jako pamiętnik, a więc miejsce, gdzie zapisuję ( tylko ) takie istotniejsze, ciekawsze fakty z życia wzięte ;] A tak PO DRUGIE: ostatnimi czasy to.. ja się głównie uczyłam, a czas wolny od nauki wypadało poświęcić  a to dla rodziny, a to znajomych ( choć ta opcja nie wchodziła raczej w grę = brak „takich” w pobliżu..), albo i dla…. SAMEJ siebie :P
Ja wiem – „dla samej siebie” to w sumie jednoznaczne by być mogło (powinno) z napisaniem tego czy owego, ale… bierzcie pod uwagę ten – jakże drobny ;p – fakt, że…ja i z oczkami mam problem, to i tak bardzo ich męczyć nie mogę…

No ale KONIEC z tymi tłumaczeniami – czas przejść do.. meritum tej notki :]

         W imieniny obecnego miesiąca (tę sobotę – 08.08 ) wróciłam z 2-tygodniowego wyjazdu na Podlasie :) Z kim ? A z rodzicami i siostrą :] Byliśmy w takiej ‚wiosce’ niedaleko Augustowa – w Dolistowie Nowym. Fajnie ? A czy ja wiem ? Nieco nudnaawo (jak dla mnie.. ;) ), ale sporo żeśmy pozwiedzali, pojeździli, porobili multum fotek – no i powiem Wam tak: p r z e s y m p a t y c z n i e było :) A i u naprawdę fajnych ludzi mieszkaliśmy (wynajmowaliśmy od nich domek :p), a i na śniadanko zawsze mogliśmy mieć świeże bułeczki, bo oni i sklep na tej działce mieli :]
(Jak ktoś bliżej zainteresowany – ludzie, wystarczy się mnie zapytać, ja  wszystko – szczegóły itp. – powiem )

Jednak wiecie – nudnawo, bo i.. nikogo w moim wieku tam nie było..albo towarzystwo wiekowo dopasowane do mojej siostry – 14-16 lat – albo i miejscowi pijacy, którzy codziennie do tego sklepiku na piwko przywędrowywali…No dajcie spokój ;) Tzn. ja nie mogę powiedzieć, że tam do nikogo otworzyć buziaka nie było, bo i tacy naprawdę „normalni” ludzie również tam byli – poczynając od rodziców, licząc sprzedawczynię w sklepie, a na tych ludziach, u których wynajmowaliśmy domek kończąc ;]

Także… podsumowując – z nudów tam umrzeć się nie dało ;) Cóż, zdjątka z tego wyjazdu – a są..ale no tak się złożyło, że.. one są nazbyt prywatnością bijące, toteż ich udostępnić ich tu…no nie udostępnię, słoneczka ;*
(Tyko mi się tu nie gniewać / nie strzelać mi tam niepotrzebnych fochów…bo i tak nie pokażę i kropka ;p )

Buziaaaki :)

 

WIĘCEJ

^^

Coś mi się wydaje,że zapomniałam się ‚pochwalić’ :D
Od 14.07 ( zeszłego wtorku)……..albo opowiem, cóż to było w ten zeszły wtorek :]

Jak Wam wiadomo (a przynajmniej taką mam nadzieję :-P) aktualnie byłam na 3 roku(AAAAA….TYLE MI SIĘ NOTKISKASOWAŁO !! WRRRR…….:<) z administracji.
Nieubłaganie wręcz zaczęła zbliżać się obrona …. A wraz z nią końcowe kolokwia, pytanie na zajęciach itp. …. Ogólnie obrona dla Piaseczna – dla nas – miała być 08.07 …. później cała grupa planowała gdzieś tam – do jakiejś knajpki – pójść i oblać :]
Ale…doooopcia, mój promotor doszedł do wniosku,że jeśli w Piasecznie ma On dwójkę seminarzystów (mnie i kolegę), a w Józefowie (głównej siedzibie)znacznie więcej, to naszą dwójkę „doczepi” na 14.07 do tamtych….. No i obronę miałam 6 dni po wszystkich….co z jednej strony – nie za fajnie…ale z tejdrugiej (w końcu każdy kij ma dwa końce^^) – więcej czasu na naukę, no tak ? :)

Pojechałam tego 14, do Józefowa, bałam się jak diabli, ale….”rachu – ciachu” i po strachu !! Od 14.07 macie do czynienia z LICENCJATKĄ O WYŻSZYM WYKSZTAŁCENIU !!! ^^

Jednak obecnie kończę, muszę oszczędzać na mocy lap – topika, bo u mnie, jak i we wszystkich okolicznych wsiach, nie ma prądu….. ;)

Ale..!! Mam do Was prośbę – jeżeli ktoś z Was,słoneczka, zna jakąś naprawdę dobrą szkołę – w Piasecznie / Warszawie – ze studiami 2. stopnia, administracji…poleciłby, hmm ?? ;*

WIĘCEJ

…..

Wieeemmm…wiem -tyyyyle czasu tutaj już nie zaglądałam, że…. „niby po co tutaj – tym razem – zajrzała ?!”  – możecie spytać.

Jednak…wiecie – ja, tym razem – nie tak, jak to było z tym moim pierwszym..”przedwypadkowym”blogiem, nie traktuję go jako takiego pewnego rodzaju „dziennika”…ja Wam o tym – na samym począteczku -  mówiłam:  poczuję potrzebę, coś wyda mi się interesujące (a i znajdę „wolniejszą chwilkę” / ” lepsze samopoczucie” )  , to i jestem wtedy „w staie” coś tam naskrobać ;)

No i tak się właśnie złożyło….że i.. potraktuję tego blogusia jak takiego swojego powiernika, który da mi się wysmarkać w swoj rękaw ( wysłucha mnie)…..

Tak naprawdę….ta myśl…to mi już spokoju nie daje od daaawna…(oj dobra – od jakiegoś czasu ;p)…a wczoraj wieczorem to aż zasnąć nie byłam w stanie… – A zasnęłam, chyba, z „wyczerpania płaczem oczu”.. – a i dziś to….a raczej TEN ‚ból’ nazwałam..w caaałkiem prosty – a i logiczny = zgodny z moimi wcześniejszymi ‚deklaracjami’ – sposób…. stwierdzając, że ja…… nie mam uczuć, a i jestem dzieckiem BEZ marzeń„………. dodając „po cichu” końcówkę tej nazwy: tzn nie no, ja owszem, może i marzenia miałam…ale moje marzenia stały się już…. a’ realne / przeterminowane…a i bezsensowne…nie mające racji bytu….. :(

Aaaleee….tzn. jednak po chwili uznałam, że mam marzenia – zdać licencjaa, a i aby się wszystkie marzenia mojej „idealnej” siostry spełniły….. :((

 

Zobaczcie….ja – od PODSTAWÓWKI (w zasadzie to od 1. klasy, kiedy to już miałam pierwszego, takiego prawdziwego, chłopaka…który mi to w gruncie rzeczy obiecywał ;) ) – chciałam…wymarzyłam sobie, że… (wręcz) pragnę pojechać do… Paryża..!! (podkreślam – od podstawówki..)…a co więcej – zostało mi to – nawet ^^ – obiecane…tata mi powiedział, że mnie do tego Paryża zabierze……. No ale….. „spotkałam” – w międzyczasie – drzewo…no i… marzenie się „przeterminowało”…chyba.. :((
Natomiast…ta – jakże idealna…:/ – Kasia…..zapragnęła – JAKIŚ CZAS TEMU (Z 1 ROK, 2 LATA TEMU) – wybrać się na koncert one Direction i co ?? I 10.06 jedzie z mamą do Widnia na ten własnie koncert….. :(( No i powiedzcie mi…gdzie tu jest…ta tzw „sprawiedliwość”..?….ale dobra, nie mam serca pisac dalej…a raczej mam już oczka całe zalane łzami…dopiszę później…. ;((

WIĘCEJ

Jejku….. ależ ja dawno nie pisałam….

Hej wszystkim czytającym ;-)

Nie pisałam tyle czasu, bo…..a raczej ponieważ ( :] ) nie tylko to, iż jakoś czasu mi brakło…..to i jakoś – takoś a to głowy do tego nie miałam, a to jakoś się nie złożyło….a przede wszystkim, to NIC nie wydawało mi się (tak na bieżąco) warte opisania…
Teraz, jak znalazłam i nieco czasu, a i „troszeczkę” chęci do popisania, to i – nie uwierzycie :P – tematy się znalazły :]Wiecie, być może i wydarzyło się w moim życiu znacznie więcej, nijeżeli opiszę, tyle że…napiszę o tym, o czym po 1. pamiętam, a po 2. no i 3. jest to ciekawe / nadaje się, by to opisać ;-)
Tak więc…

Zacznę może od tego, że… właśnie jestem w trakcie pisania pracy licencjackiej, co również jest przyczyną mojego niezbyt częstego pisania :-)
No cóż….z tematem mojej pracy…to było….ciężko, by go ‚ustalić’,ale w końcu – po dłuższym,no niestety.., czasie się udało. Mój temat brzmi : „Wyłączenie pracownika oraz organu w postępowaniu administracyjnym” :] I tak to…
ale mówię Wam – perypetie były niezłe…Jednak ich opisywać no…nie będę, wybaczcie :-P (Wiecie, ogranicza mnie tu ochrona danych osobowych i te sprawy ^^ )
Inną sprawą, o jakiej bym chciała wspomnieć – co nie oznacza, że „wydarzyła się” jako druga na liście „wydarzeń z życia Karoli” – jest….
Wiecie – od wypadku jestem singielką…nie „wypuszczam się” nigdzie z domu (bo i nie mogę zbytnio…), tak więc co jakiś tam czas siadam przed kompem, wchodzę w necika i hajda na różnego rodzaju stronki :] a między innymi – choć
i nie mam pewności, czy by nie powiedzieć, iż jest to „jedna z najczęściej odwiedzanych witryn” –  na sympatia.pl, jak do pewnego momentu tylko sobie „ot tak, z nudów” przeglądając…aż tu „nagle” >natrafiłam< no fotkę takiego….no normalnie ciaaachaa (super przystojnego Michała) :] „A co mi tam, do odważnych świat należy, a On jest taaaki słiiiidi, że…” pomyślałam
i zgadnijcie, cóż takiego zrobiłam… :] Hmh, właśnie tak – napisałam….taką jakąś ‘zaczepną’ wiadomość…no i czekam na odzew J Jednak…tamtego dnia…godzina – nic, dwie/trzy godziny – nic, to zaraz pomyślałam, że „ i na co ty głupia liczyłaś?”….ALE…aha!! następnego dnia weszłam na maila – jak gdyby nigdy nic – a tu po chwilce przychodzi mail….powiadomienie, że…. „ktoś do Ciebie napisał, sprawdzisz?” No…. „niemożliwe” pomyślałam, ale oczywiście sprawdziłam – to była wiadomość…od NIEGO !! J :-)
I tak się zaczęło :] Ale wybaczcie – nie będę Wam opowiadać szczegółów, powiem tylko tyle (:-P), że…. znajomość…fantastyczna….!! Ehh, niestety – BYŁA fantastyczna, bo On nagle „zamilkł”, a wczoraj napisał, że już jutro (w sensie dziś) na stałe do Anglii wyjeżdża, z tego maila korzystać nie będzie.
Noo…kicha L Ja Mu owszem, swoją kom wcześniej podałam, On mi swojej – nie…czyli kontakt się urwał…A wiecie…..tak „gorrrąco” się w pewnym momencie zrobilo, że On…aż chciał obecną dziewczynę(o której mi na początku …jakoś nie wspomniał…) dla mnie zostawić…^^
Jednak nie,nie, co to, to mi się niezbyt podobało..tak z jednej strony……Pomimo, iż mówił mi chwilę wcześniej, że im się coś tam nie układa…..to jednak.. Chociaż tak z drugiej strony to….. no może
i to by było – jak dla mnie – EXTRA, ale jak pomyślę( i wtedy myślałam), jakby się ta Jego obecna poczuła…a co więcej – jak JA bym się poczuła, gdyby mój facet rzucał mnie dla jakiejś inne laski….z internetu….no nie poczułabym się z tym jakoś świetnie, toteż….no sami rozumiecie,ale i tak nic z tego nie wyszło, bo….aaaj,..dobra – koniec opowieści o „cannonfodderze” (‘cannonfodder’ – taką miał ksywkę na sympatii.pl ) Nie ukrywam – dalej….gdzieś tam we mnie…w moim serduszku o Nim myśli krążą……
A jeszcze jak wczoraj wieczorem odczytałam tego ….. „pożegnalnego” maila od Niego….myślałam, że……ojj,dobra, po co ja się mam tu znowu rozczulać ? ;)
NAJBARDZIEJ mnie poruszyło jedno zdanko…”będę o Tobie pamiętał i myślał” …… aaaaaaaaaacchhhhhhhhh……….Cuuteeeee ;-)

A co tam się więcej wydarzyło ?? Eeeeee……. wybaczcie, ale mój „bank myślowy” został napadnięty przez myśli o Nim, toteż i dziś to ja Wam już więcej o wydarzeniach z dni poprzednich no…..n i e  opowiem ….. Tylko mi się tu nie gniewać / nie obrażać :*

 

WIĘCEJ