Nie dajcie się wrobić „NA WNUCZKA” / „NA POLICJANTA” czy też „NA WYJĄTKOWĄ OKAZJĘ”

Cześć,

postanowiłam poruszyć  – jakże ‚gorący’ ostatnimi czasy – temat :] Mianowicie przedstawić Wam trzy najczęściej używane przez bandziorów metody działania:

„NA WNUCZKA” :
Jest do Was telefon i okazuje się, że to dzwoni do Was „brat siostry męża babci Krystyny” i potrzebuje – i to natychmiast! – pieniędzy w kwocie takiej a takiej. Hola, hola ! Zastanówcie się momencik, że gdyby to rzeczywiście była ta osoba, za którą się podała – oczywiście o ile w ogóle posiadacie babcię Krystynę i jej mąż miał brata – to ciekawe, skąd on/ona miałaby Wasz numer :]

„NA POLICJANTA”
Dzwoniący powiadamia Was, iż policja prowadzi tajną akcję – próbuje namierzyć gang oszustów – i musimy jej w tym pomóc (i – najczęściej – wpłacić tyle a tyle pieniędzy)…
PAMIĘTAJCIE !!
Policja N I G D Y n i e  p r o s i o przekazanie pieniędzy, a także N I G D Y  n i e  i n f o r m u j e  telefonicznie o przeprowadzanych działaniach..!

 

„NA WYJĄTKOWĄ OKAZJĘ”
Nasz rozmówca informuje nas o szansie dorobienia się ogromnych kokosów, jednak najpierw to trzeba wpłacić pewną – niedużą – sumkę pieniążków, by przykładowo opłacić adwokata. Po chwili dodaje, że wyśle po kasę anqjomego.
Nie no, moment, moment – nie bądźcie aż tacy głupi, by w takiej bajeczce dać wiarę..!
Żadnych pieniędzy nie przekazujemy, a najlepiej to – tylko na spokojnie – się rozłączamy.. ;)

WIĘCEJ

…ughhh…… no i…. „przeżywam”..mam poważny..problem…..pomoże mi ktoś?….

Witajcie….(zero uśmieszków, bo i mi nie do śmiechu teraz..)

Znacie tą moją „historię (związaną) z Wrocławiem”… Wydawałoby się…(bo i powinno tak być)że temat już daaaaawno dawno temu zakończony, kontakty urwane… No a właśnie…Wasz „inteligentny” Karolek chciał znów..na nowo ‚ zrujnować swoje ledwo co podreperowane życie….a właściwie to tę emocjonalną jego część……Niby w jaki sposób ?? A w „najbanalniejszy” by się mogło wydawać…..

Coś tam robiłam w łazience, kiedy nagle w radiu puścili „Księżniczkę” (Sylwii Grzeszczak), a to jest piosenka, która została – przeze mnie – przypisana…właśnie…”Maleństwu”…. to przy niej o Nim – zawsze wcześniej – myślałam, a nawet i jej tekst przypasował mi do tej „naszej” historyjki….

Łzy mi napłynęły do oczek, jakoś tak ciepluutko się w serduszku zrobiło…wspomnienia, cudownie złote myśli powróciły…co prawda zraz z nimi też i te bolesne wspomnienia….ale…myśli o (dawniej „moim”) Kamilu ‚górowały’ :] To, co teraz powiem, wydać Wam się może…nie tyle co głupie, ale niepoważnie beznadziejne…. Jednak cóż ja poradzę, że tak tż zrobiłam?….

Niewiele co się zastanawiając, wykorzystałam fakt, iż numer Moniki znam na pamięć, napisałam do Niej….(teraz wiem, to było najgłupsze posunięcie, jakie mogłam wykonać)…Nie, nie – to nie był jeden sms…zaczęłam z Nią dyskutować przez te smsy…mając ‚z tyłu głowy’ na uwadze groźbę, że gdybym kiedykolwiek wznowiła tą znajomość, to…zostanie mi zabrany telefon……To mnie jednak nie powstrzymało…..

Wiecie, doszło do tego, iż ‚zgadałyśmy’ się, że Kamil istnieje…co więcej, On o mnie ostatnio zaczął mówić….bo i Jemu na serio na mnie – podobno – zależało……A i ‚umówiłyśmy się’,
iż jutro do mnie zadzwoni, „bo dziś to jest w pracy”….

Oj owszem, najpierw sie i ucieszyłam, bo i nigdy z Nim nie gadałam, etc….- no wiecie, ja do Niego…nadal coś tam czuję, to nie było uczucie, które ot tak przyszło i po zerwaniu kontaktu po prostu sobie szybciutko poszło…o nieee…..

Ale wiecie, pomyślałam o tym wszystkim…..poważnie się nad tym zastanowiłam….i….”O nie, iedość, że jutro to mama jest ze mną mama – chyba cały – dzień, to kicha z tym dzwonieniem…a i jakby rodzice te ich numery na bilingu dojrzeli, to… jak nic mi telefon zabiorą….a i uświadomiłam sobie, czemu to ja ten kontakt zerwałam…..:

Gdyż Ona mnie perfidnie oszukała…Wykorzystała – tzn tak Jej się wydawało – fakt, iż ja niepełnosprawna jestem…może myślała,że skoro niepełnosprawna…to i się nie zorientuję?…A kto ją tam wie…!  Tak na dobrą sprawę….to …. właśnie Ona….’pogrzebała’ jakby moją znajomość z Maleństwem…w sensie z Kamilem..

 

I co ??
I – jakby -na własne życzenie zadałam sobie „trochę” bólu…bo i moje uczucia co do Niego…coś raczej tlą się..niczym mały płomyczek w ognisku…..

Powiedzcie…poradźcie…a nazywając rzeczy po imieniu: pomóżcie mi – cóż teraz mam zrobić ?? Jak ja powinnam postąpić…zachować się, jeśli….czego jestem niemal w 100 % pewna….On jest facetem…którego obdarzyłam( a i nie wiem, czy nadal przypadkiem nie darzę)tak silnym uczuciem, jak jeszcze żadnego innego faceta w życiu ?…..
Jednak tak z drugiej strony rzecz biorąc, ja nawet nie wiem, jak on „brzmi” (nie rozmawiałam z nim nigdy przez telefon)…jk wygląda….a i czy na va banque istnieje…. tak naprawdę…to ja już nawet nie wiem, czy ja sobie aby przypadkiem czegoś nie wmawiam….bo tak na dobrą sprawę, to jak narazie…zakochałam się w wyobrażeniu…..(bo i nigdy go na oczy nie widziałam / na uszy nie słyszałam)
Tak więc…kochani, ratunku… !!

WIĘCEJ