…JAK to..CO to jest ??

Hej,

moglibyście – choć jedna osoba – wyjaśnić mi, jak / co to jest,że.. Kiedy napiszę jakąś smutną notkę (a czasem i wręcz „ociekającą łzami”), to wtedy jakoś….ktoś komentuje…A kiedy notka jest wesoła, wręcz szczęśliwa – to wtedy już NIKT się nie pokusi o to, by tu jakiś komentarz (ślad, że KTOKOLWIEK przeczytał ów notkę) pozostawić..

No wiecie ??  Ja rozumiem, że w ten sposób to wygląda „sytuacja” z…telewizją – ludzie chętniej oglądają przykrości,krzywdę – kiedy coś się komuś dzieje – z jednej strony fajnie, że mój blog traktowany jest jak..telewizja…;) Jednak tak patrząc na to z drugiego punktu widzenia – ANI TROSZECZKĘ to nie jest fajne… ;/

 

WIĘCEJ

..EeeJjj =/ ?? …. eeee tam ;)

No wiecie co ?? Wydaje mi się, a wręcz PEWNA jestem, że pisałam Wam notkę o tym, że zmieniło się moje nastawienie….do siebie / świata. Ciekawe, na jak długo ^^W praniu się okaże.. byleby tylko nikt nie włączył wirowania ;p

Heh, wiecie? Mam dla Was dwie radosne wieści ^^ Nie wiem tylko, od której tu by zacząć…. hmm…choć ta jest istotniejsza – coś tak myślę ;)

1) W ten wtorek „zakończyłam (z SUKCESEM :-D ) ZALICZAĆ SESJĘ :-) Tzn… (Niemal ;p) wszystkie kolokwia/zaliczenia(vo..kilka prezentacji było na zaliczenie, a jak wiadomo, po wypadku pokochałam wręcz zabawę w PowerPoincie^^) pozdawałam za pierwszym razem, tylko jedno uwaliłam – mianowicie ćwiczenia z MAKROEKONOMII….
Ale wiecie, jaki paradoks jest w tym wszystkim najśmieszniejszy ?? ^^  (dodam tylko, że zarówno psychologię zarządzania <kolokwium z czystej teorii>, jak
i makroekonomię <kolosy z ćw. i teorii> prowadzi na JEDEN, TEN SAM FACET)

A to wydaje mi się ….. totalnie – w teorii – a ‚ możliwe….że : teorię z psychologii oraz z makroekonomii…ZALICZYŁAM z 1. razem…. xD Tylko coś..z tymi ćwiczeniami mi nie poszło… ( wiecie, może i dlatego, że…kolosik z teorii i z tych ćwiczeń był – oj, już nie pamiętam dokładnie :( – tego samego dnia…albo jakoś w niedalekiej odległości, skupiłam się – na maxa – na tej teorii, efekty same wylazły… ;] ) No ale śliczne poprawiłam :-)

2)
A wiecie, jak fajnie jest zmywać tak „tuż” przed pójściem spać ?? :-) :-) :-) ;-)  To znaczy wiecie, ja to tak ogólnie – po wypadku mi się „to” zaczęło – lubię…bardzo lubię (a czasami to wręcz uwielbiam ^^ ) zmywać – mnie to odstresowuje..uspokaja, pozwala sobie chwilę podumać… ;]
(To nawet całkiem podobnie do robienia – innym – „masażyków”..To też uwielbiam :) Może to i nie pozwala sobie podumać…ale..z pewnością mnie samą odstresowuje ;* )

A jak tam z „pozostałą resztą” u mnie ?

A wiecie,że…i nie najgorzej ? :)  Moje wnętrze zaczęło się uspokajać (zapada „sisza na morzu” we mnie ;) ) A tak wogóle, to…. wiecie co ?? Chyba bym sie już spać wybrała ;p

Dobranoc, do następne…j (notki / -go wpisu :-)    :-*

WIĘCEJ

…..jestem….ciężarem….. ;((

Buu, do kitu, a wręcz…do NICZEGO…zbędna ? O nie,nie… – b a l a s t …. nikt mnie nie potrzebuje….aktualnie…to swoim ( powalonym ! ) charaktarem, usposobieniem… = stylem/sposobem b(ż)ycia tylko przeszkadzam i utrudniam wszystkim…życie…… No a poza tym…. ciekawam, dla KOGO… po jakie licho ja…..(przeżyłam)żyję ?? ( Przepraszam Cię, Panie Boże – właśnie przeżywam pewne – poważniejsze – załamanie, wybacz mi :* )

Wiem…dobrze, a wręcz bardzo dobrze wiem, że… – w domu – ja głównie narzekam, „cierię”….tylko utrudniam Wam, rodzice, Kasiu, życie….Ja…bym chciała być taka, jak kiedyś…ale już nie potrafię, nie umiem… ;((

Tym samym… co ?? Już kilka razy OSTATNIO usłyszałam, że…”a rób, co chcesz”, to wiecie ?? Ja bym chciała Wam uprzyjemnić życie….to i może….w końcu się…pożegnam (i to nie tylko z Wami, ale i całym światem, byście mnie już NIGDZIE nie spotkali / nie musieli się wstydzić? Albo i … mniej brutalnie – wyrzeknijcie się mnie, wtedy miejcie sobie tylko to swoje (jedno) idealne dziecko, Kasię – Ona jest taaaka cudowna przecież… ;((

WIĘCEJ

„Przyjaźń” – NIEjednoznaczne ‚tłumaczenie’ / ŚWIETNA okazja ^^

Hej,hej :]

1) oferta :
Jeżeli potrzebujesz „przegonić” czy też „odstraszyć” ( = zniechęcić) jakiś znajomych – spoko, wyluzuj :) Zabaw się we mnie, a oni zaraz uciekną… ;]

Ojj, bo i…. – o czym dziś się dowiedziałam – jest kilka „typów” / „rodzajów” relacji, jaką potocznie nazywamy „przyjaźń” : To były słowa, mówiące o tym, iż o tą prawdziwą ( najprawdziwszą ) przyjaźń to (nazbyt natarczywie) tak naprawdę walczyć nie trzeba (jak już to w takim sensie walczy się o jej zerwanie – to moje słowa już ;) ), co dało mi do zrozumienia, iż…. takiej naprawdę realnej, rzeczywistej (prawdziwej) przyjaźń to przez internet  zawrzeć jest…ciężko , by nie powiedzieć, że to (w 96 %) wręcz niemożliwe .

Cóż..pomimo wszelkich złudzeń (które z biegu czasu wydają się być wręcz aż – o mamuś – błahe), wielkich nadzieji, jakie pokładasz w tej drugiej osobie..Pomimo tych – jakże czasami długich,głębokich / pełnych emocji – rozmów…chwilami płaczu albo i krótkich łez (często symbolizujących nawet
i radość ^^) niestety, :przyjaźń” zawierana w internecie – choćby nawet nie wiem jak sumiennie pielęgnowana i traktowana poważnie – nie ma (lub istnieją jakieś…”wiotkie” szanse na to) możliwości, aby się narodzić, a co pewniejsze – by przetrwać.

(Prawdziwy, oddany = wierny) przyjaciel – fantastyczny towarzysz w życiu…osoba, której potrzebuje – niemalże – każdy ! Uwierzcie mi, tym razem – pomimo wszelkich sprzeczności / przeciwwskazań – są to słowa, które opieram na..autopsji, (nawet^^) ja znam to uczucie…choć cóż..istnieje..a raczej MOGŁOBY istnieć podejrzenie, że coś źle pamiętam – to cudne „odczucie”, jakim jest posiadanie najlepszego, oddanego przyjaciela – doświadczyłam już daaawno temu…. Jednak coś mi się wydaje (a raczej jestem tego pewna),że tego to się nie zapomina – jeżeli przyjaźń była prawdziwa, głęboka, to o nie – tego NIE DA SIĘ zapomnieć :-)

Wiecie, to była przyjaźń „na żywo”, a więc ZUPEŁNIE inna, niż ta, jaką zawarłam – choć była  JEDNOstronna (niestety – z mojej strony) – przez,właśnie,internet…. Sami doskonale wiecie (rozpisywałam sie nieco na ten temat) , jak ja wierzyłam…a wręcz i ufałam  swojej (jak ją zwałam/traktowałam) „psiapsiółce”…. a Ona mi dziś (a zaczęło się to wczoraj późniejszym wieczorem) oznajmiła, że….( moimi słowami) „koniec tej zabawy” …

 

Podobnie….lub i tak samo ALBO I NAWET JESZCZE GORZEJ bywa z..tą „miłością”, znajdowaną przez ten „wszechstronny” internet. Nie powiem, że ścieżka drogi mojej ‚miłości’ była identyczna, jak każdej innej, zawieranej w internecie, ale jeśli o moją się rozchodzi, to… wiecie, nie mogę kłamać, że i nie było fantastycznie – uroczo, w pełni romantycznie…gorąco – momentami tak namiętnie, że gdyby przyrównać to do czajnika elektrycznego, w którym właśnie gotuje się woda, to należałoby powiedzieć,że bywały i takie momenty, w których to ów czajnik…aż eksplodował ;)na początku, bo owszem, było ;-)

Jednak….Ów „ukochany” w pewnym momencie zaczął być aż…wręcz „nierealny” = tak wyimaginowany, że aż nierzeczywisty.. I zaczęły się schodki… niedomówienia / kłamstwa / niezgodności… (a przynajmniej ja to tak odbierałam) Tym samym nadeszła burza nade mnie, moją rodzinną sytuację, co „zaowocowało”…PRZYMUSEM zakończenia utrzymywania kontaktu.
I tak….pomimo wielkich uczuć….a i nadzieji na JAKĄKOLWIEK reakcję z Jego strony.. nic z tego.. nie przyszło… A jak to wygląda dziś ?

JA – nadal singielka (wierząca, że któregoś pięknego dnia nadjedzie / zjawi się ów wymarzony książę na białym rumaku) i ON – „Romeo” zatopiony w miłości ze swą Julią….
No jednak…cóż ja mogę..na to poradzić ? ;)

WIĘCEJ

12.02.’16 – …c.d…??

Ughh ?? Właśnie…dziewczyna, która mnie – osobiście – nie zna (jednak zna moją „przygodę z Wrocławiem” – to w końcu przyjaciółka Moniki, a i nie wiem, czy Kamila też nie..), TOTALNIE mnie zjechała….celując….w najczulsze miejsca….

Ale…wiecie ??

Ona pewna jest,że…. sprawiła mi okropny ból (taki wywołujący płacz u mnie..), przekonana jest, iż ma rację…..

Jednak..?

Biedna….życie w taaakim błędzie…musi być przerażająco straszne … ;]

 

 

A teraz:
ADNOTACJA DO POPRZEDNIEJ NOTKI :

Tak sobie…przemyślałam to i co? Doszłam do wniosku, że.. rodzice….mogli się przestraszyć…i ten ‚nakaz zerwania kontaktu’ był formą obrony…przecież w końcu….a no więc właśnie (Kto ma wiedzieć, co w tym miejscu bym powiedziała, ten wie)…

Owszem, tak naprawdę…to coś mi się teraz wydaje, że i mogli…wpierw bliżej przyjrzeć się wszstkiemu…a dopiero później działać….no ale….NERWY / OBAWA o… ichdziecko, które (jak na tamten czas) niedawno ledwo co nie stracili…na drzewie, to teraz co ? Mieliby niby pozwolić na to, by… jacyś obcy ludzie zniszczyli to ich dziecko (w sensie mnie) ?? ;)

Jednak…nie zmienia to faktu,że…mam do Nich pewnego rodzaju żal, że…”wymazali” mi mojego Księcia (Aniołka) z życia…

WIĘCEJ

12.02 2016

Cześć,

wiecie ? Wczoraj zrobiłam coś, czego – z jednej strony – mi żal….ale jednak – z tej drugiej – jestem (tak naprawdę) z siebie dumna :]

A mianowicie…..

Na pewno pamiętacie niejakiego Kamila (chłopaka z Wrocławia, w którym zakochana byłam na zabój..) – to Jego właśnie dotyczy cała sprawa…
Wicie, jak z Nim wtedy (te 2-3 lata temu) korespondowałam, wyznawał mi miłość….i to w taki sposób, że (aż) mi się wydawało, iż…to taka niemal wieczna miłość będzie….(Wiecie, z mojej strony niemalże to była – i chyba ‚nadal’ jest – taka „niekończąca się opowieść”), no ale..jak Wam wiadomo, moi…jakże „wspaniałomyślni” (ugh..”cudowni” :/) rodzice – wręcz ! – kazali mi znajomość z Wrocławiem zerwać….(czyli co za tym idzie, wykasować gg, przez które się z Nim(i) kontaktowałam..) Cóż, nie powiem, jak tak spojrzałam na to wszystko pod ich „punktem widzenia”, a i jeszcze na dodatek to, że ja jestem „grzeczne, posłuszne dziecko”.. – zrobiłam tak, jak oni powiedzieli…a tym samym i kontakt z…(jak chwilkę później Go określiłam) moim Aniołkiem – wymyśliłam,że może to „był” własnie Anioł (taki Książę na białym koniu…rumaku), którego zesłał mi Bóg…. a rodzice, za dobrze nie znając chłopaka, wzięli pod uwagę to, co im opowiadałam (co jak co, ale.na bieżąco – a więc mieli takie ‚urywkowe’ informacje..) i.. przerwali naszą znajomość…(A może..powinnam Im być wdzięczna,hmm..?)…
No ale wracając do mojego głównego tematu (;p):
Z tego, co i się ostatnimi czasy dowiedziałam, On ma nową „księżniczkę” (Julkę – co wiem od wczorajszego wieczora…a podpowiedziała mi to..moja „kobieca intuicja” ^^….. ;p), co nie zmieniło faktu…że ja na Niego strrrasznie (albo niee….może bez przesady ;] ) ‚napierałam’ (zarzekając się, że…”stara miłość nie rdzewieje”…Jaaasne… ( >Moja podświadomość<: „Coś Ty, raz już tego doświadczyłaś, weź się uspokój..!”) Ale wczoraj, właśnie wczorajszego wieczorku, powiedziałam Mu,że..to może i będzie z jednej strony dla mnie strasznie bolesne/trudne, ale z tej drugiej-tak go kocha(ła)m, a przecież to się wiąże z tym, iż pragnę Jego szczęścia, toteż…pożyczyłam Im (Jemu i Jego Julce) powodzenia, szczęścia w życiu….
No cóż,
wiecie – nie powiem, by to był taki totalny HAPPY END dla mnie, ale jeżeli tal zbudpwany jest ten świat,że: ALBO ja muszę pocierpieć, by ktoś inny mógł być szczęśliwy ALBO „najnormalniej” wszyscy ludzie na około zapisane moją szczęście w miłości, a ja nie… to co ja mogę zrobić ??

Dajcie spokój…..

WIĘCEJ

06.02.2016

Witajcie,

wpierw pewne ogłoszenia parafialne ;] : jeśli dzisiaj mamy 6-ego…to za 3 dni (już…:( ) moje… 25 urodziny :| …… Z jednej (chyba tej większej ;) ) strony się i cieszę – wiecie, urodziny fajna sprawa…tym bardziej własne ^^ Jednak…. cóż : ani nie mam ich z kim świętować…..ani.. no wiecie, już wiek nie za młody…:P Przecież….no co jak co, ale to już… moje pierwsze ćwierćwiecze będzie…;P

Ale… urodzinki na bok, zajmijmy sie…”resztą” ;p

To…zacznijmy od sesji :) Jak mi poszła ? Aaaaa….Narzekać nie mogę…..ba! Nawet i nie chcę (oj, nie powinnam raczej ^^) No ale…jeżeli mam być z Wami szczera…to jako te ambitne dziecko..to i nie powiem, że…ja tam bym się nie obraziła, gdby i te 4,5 mi na 5 poprzerabiali ;) (Tylko żeby mi nie było – 5 kilka mam również ! :] )

Lecimy z dalszą resztą ^^

To teraz….zcznie się…n nie powiem – nie za bardzo happy temat…

Pamiętacie….(uogólniając) „Wrocław” ( „ludzi z Wrocka”) ?? Mowa teraz o Kamilu (Maleństwie) i Monice (Niezapominajce)…. To i… nie,nie, nie będę ukrywać – powinnam – tak teoretycznie rzecz biorąc ^^ – być na nich na maksa obrażona, zła, wręcz nie chcieć z nimi rozmawiać…tak,tak…ja o tym….niby wiem….jednak…. W momencie,kiedy to jakiś tam czas temu (jednak stosunkowo nie tak dawno) zobaczyłam niejaką „Moni Niki” na Fejsie….to wpierw pomyślałam „zaraaaz, Monia mówiła mi(wtedy),źe FB ma, ale i nie używa…ale może i sie pozmieniało?…” , napisałam do tej „Moni”…i tak się….’zaczęło’,bo i… Ona miała wśród swoich znajomych…..no zgadnijcie, kogo….aaaa, no więc właśnie – Kamila…..(co mnie zdziwiło i to na maksa, On przecież twierdził mi wtedy,że i Fejsa w ogóle nie ma,”bo to strata czasu” ” …) i co ?? I jak głupia…jak taka totalna kretynka napisałam i do Niego….ale po co ?? A zielone moje pojęcie….Tego to nawet i… „Fizjonomi” nie wiedzą ;p
Przy okazji..dowiedziałam się – co prawda nie stricte od Niego, tylko Monik mnie o tym poinformowała – iż Kamil…ma obecnie jakąś….. inną „księżniczkę”……
Nie powiem – w pierwszej chwili…no cios prosto w serduchu….no bo co jak co, ale…ja to…. Go – jeszcze chyba – kocham….Tzn kochaŁAm…. (bo mi ostatnio i – raczej….;p – przeszło)
Wiecie, koniec końców…On…no przynajmniej wtedy….w moich oczach był…takim Aniołkiem, którego zesłał mi Bóg……tym księciem („na białym rumaku”), jakiego – od wypadku – „poszukuję”…..Jednak…..Sytuacja ułożyła się tak, jak się ułożyła….(no nie powiem, że jakoś „fantastycznie szczęśliwie..)…..cóż, >zmuszono< mnie, bym zerwała jakikolwiek kontakt z Wrocławiem…to i tak też uczyniłam…. Aniołek tak bladł, bladł z każdym dniem…aż w końcu….wybladł całkowicie…słuch / ślad się urwał…kontakt..zupełnie został zerwany….
( „Dzięki….”o wielkie” rodzice, żeście mi….Księcia przepędzili”… =/ )
Jednak….moje uczucia nadal…gdzieś tam, w kąciku serduszka się – do niedawna – tliły…wiecie, moja miłość – rozżarzona wtedy – paliła…tliła się niemal namiętnie „non-stop”,ale….z jego strony…ów iskierka zgasła już daaaawno……
(mówiłam – wpierw było to potwornym ciosem w samo moje biiieeeedne serducho….)
Ale…teraz – wiecie ? Obecnie bardziej pozytywnie – wydaje mi się ;) – patrzę…na świat, a i…na siebie samą :]
Obecnie to taka sprawa, że ja i nie mam zbytnio czasu na faceta – zawzięcie sie uczę…..jednak czasami tak myślę, czy…gdybym miała ów ukochanego, to i…czy nie szło by mi – przypadkiem..może – lepiej ?? ;) Ale to tam, może lepiej..nie sprawdzać ?? ;)
(Wolę na to patrzeć z tej „perspektywy” niż od tej drugiej strony – przejmować się, że…mając tyyyyle lat ( 1/4 WIEKU..) wciąz…jestem singielką…..Uhh.. no ale cooo taaam, się nie ma co martwić, tylko – z tego, co ja wiem ^^ – należałoby się uśmiechnąć (choć z tym to w moim wypadku ostrożnie – ja w końcu ten uśmiech mam ciutek skrzywiony ;p ) – choć i oczami ;) (okiem ;p) – nosek do góry i…pierś do przodu, naprzód marsz ;D

A jak rozmowy z tą całą Monią ? Aj, powiem,że i nie najgorzej…owszem, miewam czasem obawy, czy by aby na pewno, Ona mnie i nie nabiera – np z dzieciakami – no ale w końcu… zgodziła się, że i się spotkamy, a wtedy zabierze obydwie dziewczynki ze sobą ^^
A wiecie, czego…świetnego się dowiedziałam ?? ^^ Że i….(oj, tak – prawda, tak to się zdania  Z PEWNOŚCIĄ nie zaczyna,ale..wybaczycie, no nie ?? ;) ) Obydwie dziewczynki dostały na imię właśnie tak, jak…JA to „wymyśliłam” :) Ania i Karolcia :))Cóż, może i  jakoś wyleciało mi to z głowy (że to ja to zaproponowałam), ale Monia mi przypomniała ;)

Wiecie ??

Coś mi się tak wydaje,że… napisałam teraz wszystko, co mi do główki przyszło :] Nie jestem w stanie Wam obiecać, że teraz to będe piała do Was regularnie, jednak…może i nieco częściej ?? ;)

 

Buziaaaki ;*

WIĘCEJ