… *** …

Hej, hej wszystkim czytającym ;-)

Wiecie, w pierwszej chwili chciałam napisać….smutną notkę….JEDNAK – „Rany, kochana, po co..po jakie licho ?” – pomyślałam i.. =] Notka – raczej – smutna nie będzie…a już na pewno być no…nie powinna ;-)

 

W mojej głowie zrodziły się pewne…(nawet i ciekawe ;p) „zaskakujące mnie samą” myśli :  Po pierwsze tak się ostatnio zastanawiałam, że.. oj tak, ja – nie tylko – potrafię, ale – często – wręcz jestem męcząca…to i po co „to” dalej ciągnąć ? Przecież – JUŻ – wszyscy (a z pewnością większość) doskonale wiedzą, jaka to ja jestem nieszczęśliwa..niepocieszona, etc. …. A więc po co….no ja się ( sama siebie ) pytam – PO JAKIE LICHO nadal pokazywać to po sobie…zachowywać się w ten sposób ?? Nadszedł CZAS ZMIANY :-)
Tak poza tym… owy blog zatytułowany jest „cud w cudzie” , to i – niby – czemu tak go zatytulowałam ?? ;) Taki tytuł nadałam (mianowałam ów blog takim mianem ;p), bo i… cóż =] Tak mnie nazwali w CZD, jak tam leżałam ;) A i poza tym…to co jak co, ale…fakt, iż żyje, JEST CUDEM ! :-)

…..

Chciałam Was też i przeprosić – ten blog miał być (nie tylko raczej pozytywny ^^) … opisem z życia dziewczyny „niepelnosprawnej”….i co ?? Owszem, z początku był, ale..z czasem „jakoś – takoś” zaczęłam pisać notki w „nieco” innym stylu…. I to jest ten mój „błąd”, za ktory chciałam Was najmocniej przeprosić :*

 

Muszę….no powinnam (a bo i odczuwam taką potrzebę ^^ )…opowiedzieć Wam taką..na maxa pozytywną rzecz :-)

Jak Wam (a przynajmniej tym, co znają mnie osobiście) wiadomo, od wypadku moja samoocena….była równa zeru, o ile nie równała się ujemnym liczbom. Oj tak, możecie mi wierzyć lub nie, ale…ta naprawdę to była (jeżeli nie NAJwiększe, to z pewnością) jedno z moich najgorszych utrapień :( Wiem, wiem – a i nawet Was popieram – możecie sie pytać, to niby czemu / po co aż tak się zadręczałam ?? … To ja odpowiem „prosto” (lecz prawdziwie ;p), że…NIE MAM POJĘCIA…Jednak..ostatnio – jakieś 2 tygodnie temu tak mniej więcej ;p – moja samoocena uległa…DRASTYCZNEMU POLEPSZENIU ^^ Pewnego – pięknego ;) – wieczorku.. tyyyle się pozytywów na swój temat naczytałam….że aż… przeanalizowałam je i… :) <– to jeśli chodzi o charakter, ale pozostaje – jeszcze – wygląd… Ale i ztym jest już o nieeeeebiosa lepiej ^^ Już nie twierdzę, że jestem…brzydka i głupia, oo nie – takie „stwierdzenie” zniknęło z listy moich „codziennych, złotych myśli” ;-) Już teraz…wiem, że aż taka tragiczna to ja nie mogę być… =] A wiecie,dlaczego ?? :)  (Tylko prosiłabym mi sie nie śmiać..)

Hmm….jak do tej pory, na wszystkich portalach (typu Facebook / Twoo.pl / Badoo / Flirtak.pl) miałam swoje zdjęcie… „w nowych okularach” – to, jakie mi pstryknięto u optyka, jak kupowałam swoje POPRZEDNIE okulary. Jednak.. któregoś razu ‚zachciało’ mi się popstrykać sobie – tzw. – „selfie” i.. co ? Popstrykałam sobie :) Nie powiem – sama byłam tym faktem zszokowana, ale…mi się nawet i spodobały :-) Toteż kilka dni po zrobieniu ich sobie, uznałam, że czas najwyższy zmienić te zdjęcie na portalach, no i.. zmieniłam :) Jak to uczyniłam, wieeeele osóbek powiedziało mi, że…super fotka :) Ale nie to jest jeszcze najfajniejsze (Chociaż same te opinie to dla mnie BAAARDZO DUŻO^^), naj…bardziej „satysfakcjonujące” dla mnie stały się…opinie chłopaków, że…”fajna laska jestem” itp, itd. ;) Główną stronką, na której słyszę takie „komplementy” jest to całe „Flirtak.pl” (nowo odkryty portal ^^)

Jednak nie to było tym najgłówniejszym powodem zmiany mojego mniemania na temat mojego własnego looku – PRZEDE WSZYSTKIM to.. tak sobie któregoś razu „wykoncypowałam”, że…To, jak ja fajnie – no co, spodobały mi się te zdjęcia, które pstryknęłam sobie samodzielnie ;) – wyglądam na tych fotkach, to to jest – przecież – tak, jak…widzą mnie inni….^^ I właśnie od tamtego momentu zaczęłam – tak naprawdę – ww siebie wierzyć…po prostu UWIERZYŁAM W SIEBIE :-)

Jednak wiecie…wygląd wyglądem, ale…ja bym nie pomyślała nigdy wcześniej, że…. sa na tym świecie osoby, które..mnie w tak pozytywny sposób odbierają :)) BEZ urazy dla wszystkich, ja po prostu PO wypadku… zostałam sama, bez przyjaciół czy nawet i takich NORMALNYCH (prawdziwych) koleżanek / kolegów ….. (Bo to, że BEZ chłopaka – to akurat z tego się cieszę ;) Ci, którym o tym opowiadałam, wiedzą dlaczego ;] )

 

Ale…tym czasem zakończę, bo..no tak jakby…ssie mnie w brzuszku… ;)

PAAAPAAA :*

WIĘCEJ

… =(( …… =[

Witajcie..

Tak….naprawdę, z tej jednej – no może i dwóch – strony narzekać NIE mam prawa, fakt :]
Jednak… jak powszechnie wiadomo, każdy kij ma dwa końce (no dobra, wnioskować byście mogli, że ten „mój” ma ich conajmniej ze 3 :-P )

Mimo tych – pewnych – nieścisłości, chciałabym Wam teraz przedstawić te  „końce” owego kija ;-)

 

Koniec No 1 : pozytywny –> kwestia mojego stanu zdrowia jest…naprawdę dobra :) Mogę Wam nawet powiedzieć  „w tajemnicy”, że … od wtorku noszę NOWE okulary ^^ No i z tym wiąże się jeden „malutki” >podtemat< :-) A mianowicie…. oj, zacznę od początku (bez którego i tak byście mi nie załapali mojej radości;p)
Uwaga, zaczynam :)

W centrum handlowym, do którego – najczęściej – chodzimy z rodzicami (no i siostra też zabierana tam jest jak coś ;-) ) na zakupy  (tj. Auchan), jest taki..optyk. W sumie często ja tam chodzę „wymyć okulary” ;-) I tym samym, ponieważ ja się po wypadku stałam straszną gadułą, zarówno ja, jak i Ci tamtejsi pracownicy, się poznaliśmy :] No wiecie…jak oni mi te okulary myją, to ja zawsze coś tam z imi pogadam ;)
Jednak..chciałam Wam nadmienić, że tam pracuje..taki jeden Pan….Pan Sebastian ^^  (tzn ja tak Go nazywam, „Pan Sebastian”, ale On…wiekowo jest chyba do mnie „zbliżony” ;) ) Akurat……Jego to ja polubiłam – i lubię – „stamtąd” najbardziej :) To jest tak pozystywnie nastawiony do życia człowiek, że za każdym razem, gdy przychodzę do Oszozloma(Auchana;p), mając zły humor to idę do tego punktu – szczególnie, jeżeli „Pan Sebastian” akurat jest ;) – i co ?? Zarówno On sam, jak i , tak naprawdę, cały tamtejszy personel, momentalnie poprawiają / naprawiają mi humor :)) Nie jestem w stanie, nie potrafię tego wyjaśnić / wytłumaczyć, ale tak jest i kropka =]

Ok, znacie już nieco „wstęp”, to teraz zrozumiecie…skąd u mnie taka radość, kiedy przyszłam tam z tydzień temu – po wizycie u okulisty, z receptą na nowe „oczy” – ii… kto mnie „obsługiwał” (>pomagał< z wyborem nowych okularów = oprawek i szkieł) ?? Taaak, właśnie Pan Sebastian we własnej osobie :))
Sympatycznie było, dobrał mi – na serio – fajne oprawki, a i przy okazji się pośmialiśmy, pożartowaliśmy… i skończyło się na tym, że… po powrocie do domu…uznałam,że…co prawda nie jest = nie czuję tego samego, co zawsze (do tej pory), kiedy to stwierdzałam, iż zabujałam się w jakimś chłopaku, ale….No bądź co bądź…Strrrasznie mi imponuje ten facet ;)  Ale cicho ;-)

 

Koniec kija No 2: zdecydowałam, że będzie neutralny –> Szkoła, tzn STUDIA – nie idzie mi, raczej, najgorzej ;)

 

Koniec No 3: (no cóż, dla równowagi ten będzie negatywny –> uhh :(( Od pewnego czasu….moje zdrowie psychiczne… tzw. „sfera uczuciowa”…. <NO COMMENTS> =( Doszłam do wniosku, że….. nikt mnie NIE potrzebuje…NIE KOCHA….jestem….nikomu niepotrzebna, wadzę…niszczę i psuję tylko wszystko……Naprawdę….Czy ja tak wiele wymagam: „trochę”(no bo i mnie samej tak dużo znów nie ma ;) ) miłości..uczucia…czułości, zrozumienia…oddania…(no i – w pewnym sensie – poświęcenia..) ??

WIĘCEJ