Tjaakk..cała ja… ^^

Heh, ostatnio pisałam, iż czuję potrzebę „reaktywacji” blogusia = pamiętnika…ale wiecie ?? Jakoś tak…to było „poczucie” jednego wieczoru…albo raczej TAMTEGO okresu…bo i… już…. – najprawdopodobniej – lepiej (się dzieje w moim środku ;p)   :)

 

A i poza tym… to i… niezbyt wiem, oc zym ja bym mogła tu rozprawiać… ;] (Jak narazie ;p)

WIĘCEJ

” R e a k t y w a c j a” ? ? ? ;)

Cześć, Cześć wszystkim J

Wiecie ? Może i nie napisaliście mi, o czym to chcielibyście tu czytać…. – cóż, Wasza sprawa ( ;p ), za to JA poczułam…”potrzebę” >ponownego< traktowania owego bloga jak pamiętnika…i powiem więcej – a myślcie sobie o mnie, co tylko chcecie ( = czyli uznawajcie mnie za „totalną egoistkę” / „wariatkę”..), naprawdę – to już…Wasza „wada” = nie znacie mnie na serio, a oceniacie…GRATULACJE

    Jednak….nie w tej sprawie naszła mnie ochota, by…zrobić wpis w „pamiętniku”….A chodzi mi – już prędzej – o to,że…..uhh L

 

Spójrzcie – stara się jak mogę…robię wszystko – no dobra, PRAWIE wszystko – o co mnie poproszą…jak powiedzą (mowa o rodzicach), że czegoś tam nie wolno / trzeba zrobić ( = chociażby jak fakt zamykania drzwi między „wejściowym przedpokojem” a salonem – żeby nie wyziębiać chałupy..), to ja się ZAWSZE ( no niemal, o ile nie zapomnę ;)  ) do tego „stosuję”…a kiedy rzeczywiście zapomnę = obrywa mi się (no nagadają się na nie, powkurzają,że ja to niczego nie szanuję…etc.)….Nooo…a jak moja siostra tego czy tamtego nie zrobi albo i właśnie zrobi coś, czego nie wolno (jakby np. trzaskanie drzwiami….do czego jakiś czas temu to ja miałam „dryg”..;]) – JEJ się N I G D Y  nie dostaje…ona to w oczach rodziców tai aniołeczek…wręcz ideał… L
A nawet..jak jej się – podobno – dostaje…to tak / wtedy, że ja tego nie słyszę / nie wiem o tym…bo ona to wszystko słyszy…jak mi się dostaje…nieraz…albo raczej prawie za każdym razem…jeszcze dopowie swoje trzy grosze…. ;-(

 

Albo….dziś rano – wstałam wcześniej od wszystkich…i zgodnie z tym, co było wczoraj przy śniadaniu mówione, „rozbełtałam” jajka =  przygotowałam „podstawę” jajecznicy….(oczywiście, jak zwykle w weekendy, rozłożyłam talerze + sztućce, przygotowałam kubeczki z herbatami – do zalania….)….
Poszłam do rodziców, powiedziałam, co zrobiłam i dodałam, że może mogliby już pomału wstawać… To i się zaczęła „afera”,że…”A nie jemy tatara??!” <i takie tam inne teksty> …No to. Zeszłam do kuchni, sprzątnęłam swój talerz i sztućce, zrobiłam TYLKO DLA SIEBIE herbatę…wzięłam płatki + mleko…i tak wyglądało moje śniadanie, które zjadłam u siebie w pokoju…SAMA…i tak teraz siedzę w swoim pokoju…a oni niech się radują dniem bez „kretyńskiego Karola” i tylko z ich idealnym dzieckiem, Kasiiiuunią….(Bleee… L )

 

WIĘCEJ