Hmm :/

Hej… WRESZCIE się daje !!  Na serio… już z – co najmniej -  DWA(jak nie trzy)razy próbowałam napisać nową notkę….a tu……figa z makiem – nie dało się i kropka :]

Nie dziwcie się, że tak… rzadko / mało piszę… gdyż ja osobiście ( i prywatnie… jakby się dało jakoś nieosobiście i nieprywatnie :P ) myślę, uważam blog internetowy za taką „elektroniczną” wersję takiego realnego pamiętnika…a w takim – przynajmniej JA – to piszę tylko „w razie potrzeby” = jsk wydarzy się coś „nadzwyczajnego ;) Biorąc pod uwagę to, że …..no…tak prawdę mówiąc…niewiele jest takich, godnych uwagi zdarzeń w moim „codziennym” życiu… to i rzadko kiedy piszę ;*

Jednak… tą notkę postanowiłam napisać..mając nadzieję,że…”pomożecie” = wyrazicie własne zdanie w tej kwestii…..oki ??

Sprawa wygląda następująco (nieco uogólnię, bo tym razem szczegóły są zbędne) :

Jakiś czas temu zaczęłam – na nowo, bo poznałam(ale nie na żywo!) Go już wcześniej – rozmawiać ( na Gadu-Gadu ) z takim jednym – ze zdjęcia wydaje się (brzydko mówiąc)zaczepisty -  Kamilem… :] On jest z Wrocławia, pracuje jako ratownik medyczny…ma 25 lat ….. I…..tak sobie piszemy, piszemy…. aż w pewnym momencie doszłam do wniosku,że….normalnie – formalnie ja się w Nim zakochałam… =] Jednak zanim JA Mu to oznajmiłam…..to On był..w sumie… pierwszy…tyle,że On to powiedział….innymi słowy, uznał, że od momentu, kiedy zobaczył moje zdjęcie pierwszy raz to już wie, że….”to właśnie Ty”(tak mi napisał) …….

Wiecie, takie słowa to ja PIERWSZY RAZ na oczy widziałam, usłyszałam….no…rozpłynęłam się przed monitorem… ^^ Ale to nie koniec ! To znaczy oczywiście my tam sobie i…”normalnie” też gadamy…(chyyba :D)…..ale…wczoraj mi tak urzekający „tekst” wysłał….że uhhh… ^^ (co prawda, nie opublikuje tu go, bo…to by była…zbytnia ingerencja w moje życie prywatne ;P) Powiem tak „skrótowo”, że napisał, że będzie moim czarodziejem :))

No i tak to…….Powiedział(napisał)mi jeszcze, że On będzie „na mnie” czekał tyle, ile będzie trzeba…. :D A to dlatego, że…. moi „producenci”(rodzice) nie pozwalaja mi sie z nim spotkać, mówiąc że to z pewnością jakiś zboczeniec, który właśnie wykorzystuje akt, iż ja szukałam (i to „zawzięcie”)faceta, „sprzedaje” mi teraz taki słodkie słówka, jakie wie, że ja bardzo bymm chciala usłyszeć…i tyyle :/

AHAAAA !! Zapomniałabym jeszcze dodać, że.. od – mniej więcej – pierwszej połowy września… jesteśmy razem ^^ (co tylko..utrudnia kwestię…On byłby..jest w stanie przyjechać tu, do Wawki, do mnie….ale ie ma po co, bo mi….rodzice nie pozwalają ;(( )

Tak więc.. teraz chciałabym poznać WASZE zdanie na ten temat…WASZE spojrzenie na tą kwestię….. ;)

PoZdRaWiAm :*

…YeaH :D

Jeejku :)) Ojjćć…. :P

Ale może od początku… bo jakbym przeszła odrazu do konkretu, to to by bylo opowiadanie od tej ZADNIEJ strony :]

Jak ja byłam z tym dziadkiem na tych grzybach(co ich w rzeczywistości to jednak nie było :P), to rodzice z siostrą(Kaśką)pojechali sobie…do Iławy czy gdzieś w tamte rejony :]

<Dobra, początek = wstęp już jest :P >

 

Podczas tego ich urlopu, miała miejsce taka „atrakcja”, jak…

gotowanie z Pascalem(Brodnickim)

- (tym kucharzem z telewizji :P)

 

A mówię to po to, by teraz już przejść do „powodu”(przyczyny) takiego właśnie tytułu notki :P Wiecie, pomijając fakt, że.. pochwalił moja siostrę….podpisał Jej fartuch…ale….
<i uwaga – teraz konkluzja ^^ >

….PODPISAŁ JEDEN FARTUSZEK(zlożył giites autograf)…. D L A M N I E   :D :D :D

Nawet nie wiecie, jak sie cieszę(i wtedy ucieszyłam, jak o tym usłyszałam) :)  A autograf brzmi tak:

   ”   DLA KAROLINY MIŁEGO GOTOWANIA ŻYCZY Pascal  „

 

(i dlatego napisałam z Capslockiem, bo i On tak napisał :P )

Siemanko

Strzałka wszystkim :] ( choć nie wiem, czy to dobre sformułowanie, bo ja w żadną stronę do nikogo nie chcę strzelać ;P )

Co tam / jak tam u Was ? :))  Heh … Ja o s o b i ś c i e, p r y w a t n i e(żeby nie bylo żadnych niedomówień – oficjalnie i calkiem na legalu :P) mam się świetnie ^^ I to nie dlatego, że coś tam brałam albo coś w tym stylu… ja tam ŻADNYCH używek nie „zażywam”(a więc nie palę/nie piję/nie zażywam narkotyków) …tylko po prostu w piątek wróciłam z tygodniowego wyjazdu w Bory Tucholskie, na grzyby :]

    Tak samo, jak i w zeszłym roku, w mniej więcej tym samym czasie wyjechałam z dziadkiem , w to samo miejsce (Okoninki Nadjeziorne), do tego samego ośrodka(„Zacisze”), tyle tylko,że…. tak jak w zeszłym roku wróciliśmy po 8 dniach (i to nawet płakaliśmy obydwoje,że to już koniec..) – a nie tak jak teraz..zamiast po planowanych 7, po  ..5 – z pełnymi koszykami, tak teraz…tam nie było grzybów..!! Nie no, owszem, w TV mówili coś o jakimś „wysypie grzybów” w tamtych okolicach…..’Taaak? To przyjedżcie i pokażcie nam gdzie” – tak pomyślałam….No to w piątek, a nie w niedzielę wróciliśmy…z garstką grzybów….Ehh…. :/

Ale spooko – ja również znajdowałam grzyby….mniejsza z tym, że większość to muchomory / psiaki….a tylko(albo „„)1 grzybek to była kurka … ale.. znajdowałam :P  Wiecie….tak a propos samego ośrodka – niezmiennie tam dobre jedzonko dawali…spoko „kelnerki” – Kasia i Madzia – tam były…zapoznałam się z nimi…i na serio – bardzo sympatyczne dziewczyny :)) (jeżeli to czytają, to pozdrawiam serdecznie ;*)

No i…wiecie – jak Twój facet (BUZIAACZKI Kamilku :*) dowiaduje się, że gdzieś, do jakiegoś ośrodka, BEZ niego wyjeżdżasz, to jest lekko zazdrosny… :] No i.. wiecie, OK… Miał o kogo :D  Ośrodek położony w bardzo cichym miejscu, na jego terenie żadnej dyskoteki….ale… zdradzę Wam sekret…sekrecik…Kamil(mój facet, jakby się ktoś jeszcze nie zorientował :P)może..a wręcz powinien być zazdrosny…a raczej czuc się.zagrożony – konkurencję miał..”wysoką”…^^ Na serio… tak dłygo się powstrzymywałam(już prawie nie mogłam), by nie wystartować do… takiego jednego..70-letniego sąsiada ze stołówki …. xD Wiecie, to jest ośrodek, gdzie ja byłam jedną z młodszych wczasowiczek..”jedną z..”, bo i byli mlodsi, np. taka mała Tosia, która i w zeszłym roku przyjechała tam z dziadkami..no i jeżeli w zeszłym roku miała lat niespełna 2, to w tym roku miała….^^ No ile ?? :P Pogłówkujcie troszkę, myślenie tak znowu nie boli…a i przy okazji udowadniam Wam, że… MATEMATYKA TO KRÓLOWA NAUK i ŻE JEST WSZĘDZIE :P

A znam Jej imię, bo poznaliśmy (ja i dziadek) sie w zeszłym roku z Jej dziadkami :)

Ale naprawdę – z dziadkiem to faaaajne sa takie wypady…od czasu do czasu :]

***********************************************

Nom :]

Byłam sobie wczoraj w Centrum Handlowym…. Miałam sobie NIC nie kupować… jednak jak tu iść do Centrum Handlowego i nic sobie nie kupić ?? ^^ No własnie..niezbyt wiem… :P

Weszłam do…Atlantica – kupiłam sobie 2 staniki… następnie do Reeboka…gdzie tym (pierwszym) razem NIC sobie nie kupiłam, ale za to spotkałam kolegę…jak się „okazało” ze studiów… Wiecie, ja mam jeszcze „pewne” problemy z pamięcią/kojarzeniem…A więc ani imienia nie pamiętałam..a co najg..łupsze no nie wiedziałam, skąd ja Go znam…. xD Wiecie, on sobie teraz, w wakacje, tam najprawdopodobniej dorabia :) Podchodzi do mnie, mówi „cześć Karolina”…uśmiecha się…rzuca „Heh, ty nie pamiętasz-znowu-jak ja mam na imie,nie?..hahahaa” Ja oczywiście no…nie pamiętałam…to on mi przez śmiech przypomniał,że on jest Bartek ze studii…. Raaanyyy…Wstyd nad wstydy…. :[ No ale  nic nie kupiłam... potem poszłam na mega-lody (które były pycha :D ), a następnie do takiego jakiegoś sklepu ze spodniami jeansowymi ... No miałam sobie spodni już nie kupować..ale..znalazłam takie jedne fajne...ehh, no i oczywiście co? kupiłam je ... :] Wiecie – były na przecenie, z…(całkiem)wysokiej ceny na (stosunkowo)niską ^^
Jednak nie to było „najciekawsze” :P   Najciekawsze to było to, że… ta ekspedientka, która mnie obsługiwała, spojrzała na mnie i wymyśliła,że przyniesie mi numer 29(w pasie)..”Ok” stwierziłam i poszłam przymierzać…tak zakładam i po chwili – owszem j je na tyłek wsadzilam, wyglądałam w nich naprawdę dobrze – się pytam, czy nie ma z tego modelu o numer większych w pasie…to mi przyniosła takie nieco ciemniejsze, rzeczywiście o rozmiar iększe w pasie…ale powiem szczerze – nie podobałam się sobie w tych większych.. no i … doradzało mi…z jakieś pięć osóbek :D Wliczając w to tą ekspedientkę, która zarzekała sie wręcz,że one sie po praniu rozejdą, potem tak samo stwierdziła taka inna ekspedientka..ale ja, ponieważ bałam się,że one jako ekspedientki mówią mi tak tylko po to, by mi wcisnąć te spodnie..to spytałam się jeszcze 3 innych osób – takich facetów(chyba dostawców), a także takiej babki=klientki „jak ja wyglądam?”(w międzyczasie zmieniając spodnie, by mieli porównanie), aż w końcu… kupiłam sobie (i) te spodnie ^^ A więc tak, jak miałam sobie nic nie kupować, tak…ahh, zapomniałabym :]
Jak wyszłam z tego sklepu, to cofnęłam sie do tego Reeboka,  spytałam sie takiej dziewczyny(ekspedientki), czy maja na sklepie portfele..mieli, obejrzałam i… kupiłam sobie jeden :D
Ehhh…a miałam przecież niiic nie kupować…. xD Ale luuuzik :P

A portfel kupiłam sobie dlatego, bo przecież mnie okradziono…a więc portfela już nie mam :]

<Tylko po jakie licho ja sie Wam tłumaczę?…Ehh…;*>

 

…..

Witam wszystkich, chciałabym przeprosić za… siebie, przecież ja NIE założyłam tego bloga dla jakiejś „sławy”, NIE piszę tu tylko i wyłącznie dla komentarzy.. Powinnam się „z lekka” opanować i nieco zastanowić…porządnie
Poważnie…..serio: pomyśleć, jak mi następnym razem przyjdzie taki pomysl do napisania Wam takiego „zażalenia”..!

Dobra,ale wystarczy tego użalania się, bo to wyjdzie (albo i już wyszło) tak, jakbym tak specjalnie teraz pisała dla wzbudzenia w Was jakiejś litości czy coś…a wcale że N I E !

Teraz czas na „fragment mojego życia” ^^

Ostatnio, a dokładniej wczo…nie nie – PRZED-PRZEDwczoraj……stałam się się… N A J S Z C Z Ę Ś L I W S Z Ą dziewczyną pod słońcem :D Usłyszałam dwa magiczne slowa, których „PO” nie wypowiedział do mnie nikt inny niż rodzina … Kamil najpierw mi takie super słodkie „monologi” poisał, a potem skwitował to, mówiąc : „Karolina, kocham Cię„  …… Spytał mnie jeszcze tego samego dnia, czy nie zostałabym Jego dziewczyną….. Ponieważ było już baaaaardzo późno, to Mu powiedziałam, że odpowiedź dam „jutro”. Jak myślicie… jaka była ?? :P
Oj, taak – nie myliliście się, zgodziłam się :)  Co prawda rodzice jeszcze o niczym nie wiedzą…ale… On mnie zapewnił, że postara(my) się, by oni Go zaakceptowali …. Oby mi tylko – już po raz drugi – życia nie spaprali … i Go zaakceptowali….. !!

A Wy, jak myślicie ? Zaakceptują? Odrazu Wam powiem – tak nieco uogólniając – skąd my się znamy… więc przez taka kumpelę, z którą rozmawiam na GG……. A więc  ANI Jej ANI Jego na żywo to ja jeszcze nie widziałam ;P

 

Hmm……Wystarczy, tej długości notki..są – raczej – wystarczające, nieprawdaż ?? ;)

 

B    U    Z    I    A    K    I     !!!!!                 :*

Hmmmm….. :((

Uhh…..I po co ja się „aż tak” produkuję, skoro Wy i tak….tego ANI nie doceniacie ANI nie krytykujecie….SŁOWEM  : n i e   k o m e n t u j e c i e ??

Dobra…upiekę DWIE pieczenie na jednym ogniu(w jednej notce) =]

Siemanko :]

To sprawa wygląda tak…Nie za bardzo wiem, o czym najpierw napisać , tak więc postanowiłam wszystko zmieścić w jednej notce…Zrobić takie „2w1″, a więc .. :P

Z jakiś tydzień – chyba tydzień ;P – temu wróciłam z…Włoch :)) Poważnie – faaaajnie było…NAWET nas okradli :D Giitess, no nie ?? ^^ Właśnie wtedy stwierdziłam, że włoska policja jest – (c h y b a !! ) ZDECYDOWANIE – gorsza od polskiej służby zdrowia …. :D Wiecie…. jak zadzwoniliśmy na tą policję, by zgłosić włamanie, to poproszono o stawienie sie o 16.30 dnia następnego, na komisariacie …. :] Bomba, no nie ?? ^^ Myślicie, że ktokolwiek przyjechał ?? No… (raczej – przynajmniej ja nic takiego nie przyuważyłam..)..N I E  ^^ Genialna policja ^^ Zupełnie tak, jak nasza służba zdrowia… Yeah :D

A jak do tego wogóle doszlo ?? Ehh… Jednak może najpierw dodam, że my (ja,siostra,rodzice) pojechaliśmy tam ze znajomymi – naszymi i znajomymi tychże znajomych :] No i wiecie…ahaś, dodam, że mieszkaliśmy wszyscy w jednym( i tym samym jak coś ;P) domku =] Pewnego dnia – i to bbył dokładnie 13.08, a więc rocznica ślubu moich rodziców :D -  wybraliśmy się wszyscy na wycieczkę do.. Rzymu, a więc planowo miała to być calodzienna wycieczka(okazała się „półdzienna” ^^) No i wracamy – akurat ja weszłam do domku jako pierwsza – a ja patrzę,że … drzwi od mojego i siorki pokoju są na oścież otwarte, wszystkie okna – jak były – pozamykane, a górne światło – zapalone….z pokojem naprzeciwko bylo DOKŁADNIE tak samo…..”Dziiwne” pomyślałam…tym bardziej, że drzwi od pokoju rodziców(który był tuż obok) też były otwarte..ale u nich coś jeszcze „zastanawiającego” było… SZAFA była otwarta..wszystko z niej porozrzucane po podłodze…No to i się – początkowo tylko „nieco” – przeraziłam, speedem do siebie do pokoju, w nerwach zerknęłam do torebki, w poszukiwaniu, czy mi czegoś nie gwizdnięto..i…O nie!!! „No nie :( Zabrali mi mój portfel.. :((” Byłam zrozpaczona…”amatorzy..portfel mi buchnęli, a discmana to już nie.. :]” – to moja kolejna myśl :)) Jednak…dre się, krzyczę, rodzice przybiegli „Co się stalo?!” „Okradli nas !!” Tata, mama wbiegli do pokoju – zaraz po mojej recenzji, jak to wszystko wyglądało po moim wejściu. – i zaraz słyszę jęki… Okazalo się,że… mojej mamie to AŁĄ TORBĘ gwizdnęli !! :(( Ale mówię Wam – T O T A L N I  amatorzy – nawet takiego extra firmy, nowiutkiego laptopa znajomego, który leżał na wierzchu nie zabrali :D

(no ale…finito o tym..miały być 2 pieczenie :P)

Druga „pieczeń” jest…świeższa, bo … tylko… 2dniiowa ^^ Wiecie co ?? ;] Coś wygląda na to, że… mi się wzrok…polepszył ^^ Wskazywać na to może fakt, że … przerzuciłam się z tych swoich „nowych / dotychczasowych” okularów na te swoje poprzednie – nieco słabsze ;D I co więcej ?? W tych – TEORETYCZNIE – słabszych, a więc niby „gorszych”, widzę…Z D E C Y D O W A N I E  lepiej nijeżeli w tych swoich „nowych” ^^ Ale co jeszcze :] Te moje „nowe”(mówię tak o tych, które nosiłam na nosie cały czas teraz) to były DWUogniskowe(miały dwa szkiełka na jedno oko – jedno do czytania, a jedno do patrzenia „w dal”)…a poprzednio to miałam DWIE pary okularów zrobione – takie do czytania i te do patrzenia w dal….i rzeczywiście, wcześniej to w tych „ogólnych”(„do dali”) czytać..no nie szlo mi za bardzo…a teraz – jak najbardziej ^^ Tak więc teraz chodzę w tych POMARAŃCZOWYCH okularach (no taki kolor oprawki mają ;P)

 

Tak więc … Jedyne, co..mogłabym uznać za „pleśń” tej pierwszej pieczeni to fakt, że razem z mamy torbą..zwinęli mi komóre….z kartą…a więc i z numerami…. :/ Kicha, nie..?… Ale..ja tam nie płacze, o nie :P  No wiecie, ja nawet tuż po przebudzeniu..nie potrafiłam płakać łzami…:D

 

Dobra..koniec, basta – sporo sie napisałam..i pytanie tylko…PO CO? Skoro albo tu nikt nie przychodzi / nie czyta tego, co ja się „naprodukuje” albo i tu wchodzi..ale Z E R O  komentarzy :/

PozdRo :*

Ojć, zanim się(„znów”)będę-czymś ;P-chwalić,to wspomnę o…pewnych..sozusagen(niem.:”że tak powiem” :D)….”niedociągnięciach w sobie :/

Hej, hej :)

SPOKOJNIE !! To NIE będzie jakaś m e g a – smutna notka…oj nie nie nie – NIC ztych rzeczy !! =]

Powiem….Opowiem Wam, jakich to ja się „wad”(no niemalże „programowych”:P)….>dorobiłam<…..a raczej JAKIE mi drzewko pamiątki zostawiło ;))

To tak:

–> mam KOLOSALNY problem ze wzrokiem…niedowidzę – tzw. astygmatyzm(noo..co prawda z nim to ja się „znam” odkąd zaczęłam nosic okulary, a więc od 3.kl szkoly podst., alee… ;P)

–> niedosłyszę….WG medycyny(lekarzy / audiogramów)jestem na prawe – w drzewko „wpadłam” prawą stroną ciała-ucho jestem..głucha jak pień….a wg mnie to ja na nie slyszę..tyle tylko,że ZDECYDOWANIE(bez porównania nawet!)gorzej aniżeli na to zdrowiutkie, lewe,

–> mam jeszcze (a na pewno to miałam, choć nie sądzę, by już „znikły”) muuultum krwiaaków na głowie(że w sensie – :P – mózgu)

–> MiaŁAM(i już – dzięki,właśnie,Bogu – NIE mam) spastykę 4-kończynową…(jak ktoś nie wie, co to jest spatystyka…to niech sobie sam sprawdzi w słowniku, bo…to za dużo pisania ;P)

–> Hmm.. Miś Coralgol „klapnięte USZKO” miał…to ja, żeby nie być…a na pewno to NIE CZUĆ się gorsza, mam „przyklapniętą powiekę”……Ehh……..Ale nie będę tego podpunktu rozwijać, bo… nie widzę takiej potrzeby ;]

I to…by było chyba wszy….aaaaa! No taak, nie nie – to NIE wszystko !!

Zapomniałabym jeszcze, że…:
–>  Gdyby nie logopedzi(i moja najukochańsza babcia…ale o niej to w jednej z następnych notek napiszę :]), to…NIKT by mnie teraz nie rozumial…A więc musialam po śpiączce uczyć się mówić NA NOWO,

a oprócz tego:
–> nauczyć się musiałam-po tym wybudzeniu się z tej śpiączki-i przelykać(tak, by sie nie zadławić), a więc PIĆ i GRYŹĆ, a i (samodzielnie)SIEDZIEĆ, TRZYMAĆ GŁOWĘ PROSTO, ŁAPAĆ i TRZYMAĆ RÓWNOWAGĘ, CHODZIĆ….

A więc podsumowując : wszystkiego od nowa..zupełnie jak niemowlaczek… ;)

 

Hmm…więcej  grzechów nie pamiętam … ^^… Jak mi się coś przypomni, to obiecuję – napiszę ;)
A tymczasem – PoZdRaWiaM :*

Ok, ja tan wolę być czysta, czyli (się) wytłumaczyć ;P

Strzałka :]

Wymyśliłam,że w tej notce wyjaśnię Wam, skąd taka właśnie nazwa  blogusia :]

„Cud w cudzie” – właśnie tak mnie nazwano w Centrum (Zdrowia Dziecka) ^^  I…. mi się to „miano” spodobało :)) Wpadłam – jakże genialnie,no nie ?? :P – na pomysł, iż będzie to wręcz „idealny” tytuł takiego właśnie bloga :P Nie sądzicie ?? ;)

Oddaje yo nie tylko …. „tematykę blpgusia, ale też i – w pewnym sensie, stopniu – „hołd ( raanyyy :P ) Centrum …. bo co by nie mówić, pomimo moich wszelkich utyskiwań na nie(na Centrum), to właśnie – głównie, bo nie tylko ! – ono postawiło mnie na nogi !! =]

Aahaaaśś, zapomniaałam :P

Hmm, zapomniałam się pochwalić – aczkolwiek ja się tak ogólniw chwalić nie za bardzo lubię…ale ktoś mi kiedyś taką „zasadę” sprzedał: „Jak ma się czym, to wręcz powinno się chwalić” ;) – jak rewelacyjnie (jak na mnie, w tamtym okresie) poszła M A T U R A ^^ Cała szkoła – nawet panie woźne! – mi gratulowała :)) (Zaznaczę, że ja maturę to PO wypadku pisałam…)

I tak, jak ja PO WYPADKU z matmy raczej dobra nie byłam….to…taką „próbną – próbną” (czyli taką próbną przed tą ogólnopolską próbną) napisałam…no jak na siebie…na seriodobrze, tą prawdziwą(ogólnopolską)próbną maturę – jako s  „niechcący” też….ale mój nauczyciel bał się dopuścić mnie do matury… Jednak dopuścił i miałam bardzo dobry   wynik :)

Tak samo dobrze mi poszedł j. polski , j.angielski – i matura z tych trzech przedmiotów to była obowiązkowa, a dodatkowo wybrałam jeszcze j.niemiecki oraz….chemię :]
Niemiecki też mi poszedł naprawdę super, a chemia…. Yyyyy…….Porozmawiajmy o czymś  innym może, ok ?? ;)

Myślę, że już koniec tego przechwalania się… owszem, byłoby, cp wyciągać na światło dzienne…..ale…..Nie dość , że i tak 3/4 nie pamiętam, to i po co Was  zanudzać ? ;P

Buziaki, dzielne ludziska ;*

Hmm…Przyszedł – chyba ^^ – czas na kolejną „opowiastkę :)

Siemanko wszystkim, a w szczególności tym najwytrwalszym, dającym radę czytać te moje…. „wypociny” :]

Tak „streściłam” – tjaa…”streściłam”, dobre sobie ;P – Wam ten najważniejszy, najbardziej istotny moment mojego życia. Jednak NIE CHCIAŁABYM, byście pomyśleli, że teraz, już „po”, to nic się u mnie nie dzieje…….Nic bardziej mylnego !!

Owszem, kiedyś („przed”wypadkiem) miały miejsce – wydawałoby się – „ciekawsze” epizody ….. No i OK, jak ktoś tak chce sobie myśleć, to bardzo proszę ! W końcu Polska to demokratyczny kraj, no tak ?? ;)

(tylko pytanie, czy to ma coś do rzeczy :D )

Owszem,owszem – przed tym całym wypadkiem odnosiłam olbrzymią liczbę sukcesów, jeśli chodzi o szkołę…wygrywałam prawie każdy konkurs HUMANISTYCZNY , byłam (w podstawówce ) przewodniczącą…..SZKOŁY, redaktor naczelną gazetki szkolnej….ahaś, prawie zapomniałam : jak byłam w 6. klasie szkoły podst., to wtedy w Polsce wymyślono ten test(kompetencyjny)szóstoklasisty. Ja, jako ta bardzo dobrze ucząca się zostałam z kilkoma innymi uczniami zgłoszona do „kujona polskiego”(ogólnopolskiego „konkursu”) Gazety Wyborczej. >jeżeli są na sali(:P), wśród czytających, osoby niewiedzące, o czym mowa, to „kujon polski” był ‚najzwyklejszym’ testem szóstoklasisty, organizowanym przez Gazetę Wyborczą od momentu wejścia w życie tego egzaminu, by zrobić – z tego – taką a la’ kampanię reklamową ;) < . Pojechałam do tej Gazety ( do redakcji, gdzie odbywał się ten „kujon”), napisałam i…. byłam 6 / 7 w całej Polsce :D

Tak uogólniając, nieźle wyniosłam swoją podstawówkę na…”piedestały”, no nie ?? ^^

 

Ja przepraszam, że – tak jakby – się tymi osiągnięciami przechwalam… ale podstawówka…to – jeżeli nie jedyny, to najlepiej zapadł mi w pamięć – suuper okres w moim życiu :]   Ehh….potem to już takich rewelacji nie było…raczej nie…..Hmm…To znaczy wiecie – zawsze istnieje możliwość, że po prostu nie pamiętam ;)

A jeśli chodzi o moje sukcesy już PO wypadku….to np 10 razy byłam w tv :D pokonałam 882 schody na jeden raz :D Przemierzyłam kilka(no ze… 2 ^^ )kilometrów W MEGA UPALE, trasę góra – dół / górki, dołki …. i jeszcze sporo innych, ale… wybaczcie – moja pamięć już ich nie obejmuje ;P